Nowy numer 3/2021 Archiwum

Sumienie sędziego

Po wyroku wydanym na dr. Mirosława G. w centrum uwagi znalazł się sędzia Igor Tuleya.

Kim jest sędzia – pytano – który w uzasadnieniu wyroku prowadzone przez CBA przesłuchania porównał do metod stalinowskich? Jeden z dziennikarzy zainteresował się rodziną sędziego. Kiedy opublikował, że mama sędziego pracowała przez wiele lat w komunistycznym aparacie bezpieczeństwa, podniosły się głosy oburzenia. Wielu orzekło, że tego rodzaju prześwietlanie sędziego jest niegodne. Używano przy tym słowa „lustracja” o jednoznacznie negatywnym wydźwięku. Kto w tym sporze ma rację? Pytając inaczej, czy przeszłość sędziego ma znaczenie dla wydanego wyroku? A może pytanie o środowisko, w którym wyrósł sędzia, jest haniebną nadgorliwością? Żeby spróbować odpowiedzieć na te pytania, warto sięgnąć do roty ślubowania sędziowskiego.

Czytamy w nim, że sędzia przyrzeka m.in. „sprawiedliwość wymierzać zgodnie z przepisami prawa, bezstronnie według własnego sumienia”. Widać jasno, że sędzia, wydając wyrok, ma kierować się nie tylko przepisami prawa, ale też własnym sumieniem. I w tym miejscu pojawia się kluczowe pytanie o środowisko kształtowania sumienia. Choć sumienie – mówiąc w uproszczeniu – „spada prosto z nieba”, podlega jednak formowaniu. Każdy człowiek, więc także sędzia, nabiera doświadczenia życiowego, uczy się mądrości życiowej i wyrabia swój pogląd na świat przede wszystkim w rodzinie. Kiedy Karol Wojtyła – by sięgnąć po najbardziej wyrazisty przykład – został wybrany na Stolicę Piotrową, do Krakowa i Wadowic zjechały tabuny dziennikarzy.

W jednym celu. By jak najwięcej dowiedzieć się o papieżu i jego przeszłości. Z jakiej rodziny pochodził, gdzie i przez kogo był kształcony? Kim byli jego przyjaciele? Czego w życiu dokonał? Jak mogło zostać ukształtowane jego sumienie i jego widzenie świata. Ani wtedy, ani dzisiaj nikomu nie przyszło do głowy, by tę naturalną ciekawość nazwać lustrowaniem papieża. Byłoby to przecież kompletną bzdurą. Sędzia jest niezależny w podejmowaniu decyzji, ale to wcale nie znaczy, że jego rozumienie świata nie ma wpływu na wydawane wyroki. W przeszłości na przykład sędziowie o wiele częściej oddalali sprawy rozwodowe. Dzisiaj zdarza się to zupełnie sporadycznie. Czy zmieniły się przepisy? Nie. Zmieniło się sumienie sędziów. Można przypuszczać, że obecnie nie walczą oni o trwałość małżeństwa, tak jak w przeszłości. Dyskusja o związkach partnerskich też nie pozostanie bez wpływu na sumienia sędziów.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się