GN 03/2020 Archiwum

Od scholi do Fryderyka

Chór Puellae Orantes zaczynał jako zwykła, parafialna schola. Dziś zdobywa nagrody w najbardziej prestiżowych światowych konkursach.

To zwykła rozśpiewka, a nas przechodzą ciarki. Trudno uwierzyć, że z tych delikatnych dziewcząt wydobywają się tak potężne głosy. Nawet śmieszna piosenka o wróbelku Walerku, który „wciąż śpiewa swe trele”, zaczyna brzmieć poważnie, gdy śpiewa ją chór taki jak ten. A co dopiero, gdy przyjdzie czas na któryś z utworów z ostatniej płyty „Ave Maria”, najtrudniejszej w dorobku Puellae Orantes. Ksiądz Władysław Pachota, dyrygent i założyciel grupy, słuchając swoich podopiecznych, ma łzy w oczach. – Na scenie też ksiądz płacze? – pytamy zdziwieni. – Tak, na szczęście wtedy stoję tyłem do publiczności. A chórzystki się już przyzwyczaiły – dodaje opiekun zespołu.

Nie jesteśmy kumplami

Istnieją od 27 lat. – Kiedy powstawał chór, nie zakładałem, że będzie on śpiewać na światowym poziomie – opowiada ksiądz Pachota. – Powierzono mi po prostu stworzenie w Tarnowie scholi katedralnej. Dziewczęcej, bo taka tu była tradycja. Ale życie to zweryfikowało. Od lat 90. zaczął się udział w konkursach – najpierw regionalnych, potem ogólnopolskich, wreszcie międzynarodowych. A ostatnich kilka lat to jedno wielkie pasmo sukcesów. Pierwsze nagrody na prestiżowych konkursach w Amiens i Arezzo, nagroda specjalna w Gorizii, współpraca z wybitnymi kompozytorami, wreszcie statuetka Fryderyka za album „Kolędy i pastorałki” – to tylko niektóre fakty z bogatego CV tarnowskiego chóru. A już wkrótce będzie można wpisać tam kolejne wydarzenia. 5 stycznia dziewczęta wystąpią na wspólnym koncercie z zespołem Audiofeels, w 2014 r. – z Filharmonikami Wiedeńskimi, a w 2015 – ze słynną grupą King Singers. W tych sukcesach niemały udział ma Aleksandra Topor – sopranistka, która od 20 lat odpowiada za kształcenie wokalne chórzystek. – Prowadzenie chóru wymaga konsekwencji – twierdzi pani Ola. – Tu trzeba dawać siebie w ogromnych ilościach. Mamy wobec siebie dużo życzliwości, nikt na nikogo nigdy nie podnosi głosu, ale... nie jesteśmy kumplami. Chór, w którym najmłodsze dziewczęta mają 10 lat, a najstarsze – 19, wymaga od prowadzących wzięcia na siebie także roli wychowawcy. – Trzeba mieć dużo empatii, żeby wyczuć, kiedy w zespole coś się dzieje nie tak – mówi Aleksandra Topor. – To wiek, kiedy dziewczęta często mają problemy z poczuciem własnej wartości. Bywa też, że kłopoty rodzinne przekładają się na śpiewanie. A nawet sam fakt, że ktoś już śpiewa na wysokim poziomie, a kto inny dopiero się uczy, może wywoływać łzy. Ale i tak najtrudniejszy jest moment po maturze, gdy trzeba się rozstawać...

Przełamać bariery

Rekrutacja do chóru zaczyna się w czwartej klasie. Potem przez rok dziewczęta uczą się techniki śpiewania. – Ten okres przygotowawczy był dla mnie bardzo trudny. Każda próba czymś mnie zaskakiwała – opowiada, śpiewająca dziś w altach, Ada Garstka. Na koniec roku następuje zawsze wspólny wyjazd do Gródka, po którym przychodzi ostateczne rozstrzygnięcie. Kryteria przyjęcia do grupy są surowe: oprócz posiadania predyspozycji wokalnych i nienagannych manier trzeba się jeszcze dobrze uczyć. Przeszkodą jest np. trójka na świadectwie. – Bywa tak, że śpiewanie motywuje do poprawy oceny – zauważa ks. Władysław Pachota. – Cieszymy się, że najstarsze dziewczyny, które przewodzą grupie, są osobami bardzo inteligentnymi, świetnie ukształtowanymi – chwali Aleksandra Topor. – Nie piją, nie palą, za to nieraz słyszę, jak dzielą się między sobą informacjami o teatrze czy filmie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego

 

Zobacz także

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji