Nowy numer 37/2021 Archiwum

Tu intruza użądli latający pies

Jedyna pasieka w Koszalinie. Kilkadziesiąt uli Piotra Hawrana stoi na obrzeżach miasta. Pan Piotr bierze do ręki zziębniętą pszczołę, próbuje ją ogrzać. – Jest osłabiona, już nie doleci do ula – mówi ze smutkiem pszczelarz.


Dlatego pszczelarz z Koszalina radzi, by kupować miód, który zaraz po odwirowaniu został przelany do słoika albo został do niego przełożony zaraz po zastygnięciu. Wtedy jest miękki i smarowny. I ma wszelkie walory zdrowotne i smakowe.
Tymczasem dla pszczelarza najlepszy smak ma jego praca. Paweł Hawran wie o tym najlepiej. – Trzeba sobie wyobrazić 800 hektarów pachnącego pola gryki. Ostry, specyficzny zapach. I mnóstwo owadów. Nie zamieniłbym tego na inny świat – dodaje. Ten świat pokochała także jego narzeczona. Ona również skończyła jedyną pszczelarską szkołę w Europie i zaczyna pracę w koszalińskiej pasiece.

« 3 4 5 6 7 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama