Nowy numer 37/2021 Archiwum

Tu intruza użądli latający pies

Jedyna pasieka w Koszalinie. Kilkadziesiąt uli Piotra Hawrana stoi na obrzeżach miasta. Pan Piotr bierze do ręki zziębniętą pszczołę, próbuje ją ogrzać. – Jest osłabiona, już nie doleci do ula – mówi ze smutkiem pszczelarz.

Życie w rytmie pasieki



Praca w pasiece nie jest łatwa. Ale uczy cierpliwości i uspokaja. – Dlatego pszczelarze długo żyją – przekonuje jego ojciec. Tu wszystko ma swój porządek zgodny z rytmem natury. Jesienią trwają porządki w pasiece. Już we wrześniu pszczoły wróciły z wrzosowiska. Hawranowie mają sekretne polany wrzosowe, na które, za przyzwoleniem nadleśnictw, wywożą swoje ule. 
Pod koniec września po raz ostatni wirowali miód. – Robimy to w naszej bazie w Miłogoszczy. Pozyskiwanie miodu odbywa się pod nadzorem powiatowego lekarza weterynarii – opowiadają.


Wkrótce przewiozą ule na
zimowe pasieczysko. – Nasze pszczoły jak zwykle będą zimować w okolicach Koszalina i Miłogoszczy. Kiedy nadejdą mrozy, trzeba będzie je ostrożnie obserwować i nie robić już nic więcej – tłumaczy Piotr Hawran. Mówi, by w zimie pod żadnym pozorem nie chodzić zbyt blisko uli. – Hałas mógłby być dla pszczół zabójczy – dodaje. 
Piotr Hawran uważa, że nie ma mrozu, którego pszczoły nie byłyby w stanie wytrzymać. – Na Syberii temperatura sięga minus 50 stopni Celsjusza i pszczoły dają sobie radę. A jeśli u nas padają w zimie, to jest to wina pszczelarza. Zdrowie pszczół zależy wyłącznie od tego, czy człowiek dba o nie należycie – przekonuje. 
Wiosną będą przeglądać gniazda, sprawdzą, czy wszystkie rodziny mają dostatek pokarmu i czy dobrze przezimowały. A jeśli trzeba, dołożą ramkę z odżywczą pierzgą, tak by mogły rozwijać się młode osobniki.


« 3 4 5 6 7 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama