Nowy numer 3/2021 Archiwum

Fałszywa propozycja

Projekt stałej wystawy w Muzeum Śląskim jest próbą opowiedzenia historii Górnego Śląska według fałszywych założeń, przeinaczającą fakty oraz naciągającą interpretacje.

Był także pierwszą w historii możliwością kreacji i ekspresji polskiego ducha mieszkańców tej ziemi, co ekspozycja w ogóle pomija. Warto w końcu dodać i to, że w tamtym czasie Śląsk niepodzielony mógł być tylko jeden – niemiecki i świadomość tego mieli wszyscy współcześni, zresztą na tej nucie grała także niemiecka propaganda plebiscytowa. Tworzenie więc wizji śląskiej wojny domowej jest kreowaniem mitów i fałszowaniem historii. Nie znajduje odzwierciedlenia ani w polskiej, ani w niemieckiej historiografii, jest natomiast kolejnym ideologicznym serwitutem składanym na użytek gremiów decydujących obecnie o kształcie polityki kulturalnej w województwie śląskim.

Bez Śląska Cieszyńskiego

Wśród wielu mankamentów tej ekspozycji nie najmniejszym jest kompletny chaos, jeśli chodzi o prezentację tematów związanych ze Śląskiem Cieszyńskim. Temat cieszyński pojawia się w kolejnych tzw. kapsułach czasowych, ale widz bez dostatecznej wiedzy historycznej, a należy zakładać, że taki będzie dominował na wystawie, w ogóle nie zorientuje się, że dzieje tej ziemi przebiegały zupełnie inaczej aniżeli pruskiego Górnego Śląska. Ponieważ opowieść zaczyna się pod koniec XVIII wieku, w ogóle uchodzi uwadze autorów fakt utworzenia prowincji, która była nazywana Śląskiem Austriackim. Jest skandalem, że w projekcie pominięto zasadnicze wydarzenia i fakty na tym terenie z lat 1918–1920, a więc powstanie Rady Narodowej Księstwa Cieszyńskiego, wojnę polsko-czeską 1919 r., przygotowania do plebiscytu, a wreszcie okoliczności podjęcia decyzji o podziale tej ziemi oraz problem polskiej mniejszości narodowej na terenach przyznanych Czechosłowacji, a więc Zaolziu.

Ta luka obecna jest nie tylko na poziomie politycznym, ale właściwie w każdej warstwie tej opowieści. Nie ma więc opisu przemysłu Trzyńca i Karwiny oraz zakładów przemysłu włókienniczego w Bielsku, nie ma architektury tego regionu, jego oryginalnego folkloru, gwary i różnorodności wyznaniowej. Nie ma także działaczy narodowych ani twórców kultury. Tylko mianem farsy można określić zamiar upamiętnienia na tej ekspozycji wielu drugorzędnych autorów piszących w języku niemieckim, natomiast pominięcie takich gigantów jak Zofia Kossak-Szczucka czy Gustaw Morcinek oraz wielu innych polskich twórców, chociażby Jana Kubisza, autora nieformalnego hymnu tej ziemi „Płyniesz, Olzo”.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama