Nowy numer 32/2022 Archiwum

Aniołowie zabrali ją do nieba

Krysia Marysia z Zamku. Kiedy przeczytała, że ojciec Joachim Badeni, jej przyrodni brat, umarł w opinii świętości, rzuciła: „Hm. Ja w dzieciństwie świętego okładałam poduszkami. I teraz się zastanawiam: czy ja świętego prześladowałam, czy przyczyniłam się do jego świętości...?”.

Habsburżanka

Księżna była bardzo związana ze swoją rodziną, zwłaszcza rodzeństwem. Karol, który mieszka w Szwecji, i Renata, mieszkająca w Hiszpanii, często dzwonili. Ale najbliżej była związana z przyrodnim bratem, o. Joachimem Badenim, którego nazywała Kaziuniem. Jako dzieci, razem z Karolem, uwielbiali robić starszemu bratu psikusy. – Kilka lat temu po jednej z wizyt w szpitalu było z nią bardzo ciężko. Nie chciała jeść, pić, brać leków – mówi doktor Błecha. – Wtedy poprosiłem ojca Badeniego, żeby coś zrobił. Załatwił sprawę po mistrzowsku. Przyjechał, powiedział, że ma jeść, pić i brać leki... Za pokutę. W dniu pogrzebu ojca Badeniego w Krakowie, dwa lata temu, była straszna pogoda – gołoledź, śnieg z deszczem. A księżna rzuciła: „Choćbym miała umrzeć, to muszę tam być”. Dbała o nią rodzina Habsburgów. – Dwa lata temu księżną zainteresował się premier Jerzy Buzek. Wspierał ją we wszystkim. Okazało się, że bardzo dobrze znał się z europosłem Ottonem Habsburgiem. Gdy zmarł rok temu, na jego pogrzebie podeszła do premiera Buzka hiszpańska królowa Zofia. Poprosiła, żeby roztoczył opiekę nad księżną... Babcią królowej była matka chrzestna arcyksiężnej – także Maria Krystyna.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama