Nowy numer 43/2020 Archiwum

Śmieci nie konsumuję

Czy wiesz, że śmieciowe dziennikarstwo robi z twojego mózgu to, co śmieciowe jedzenie z twojego organizmu?

Podobnoż Jezus tak naprawdę nie był Żydem. Był Celtem! A fałszywą wiadomość o jego żydowskim pochodzeniu rozpowszechnili właśnie podstępni Żydzi – czterej ewangeliści i święty Paweł.

Takie to dywagacje między innymi opisuje w swojej powieści „Cmentarz w Pradze” Umberto Eco. O pochodzenie Jezusa spierali się dziennikarze antysemickiej gazety „La Libre Parole”.

Dyskusja o pochodzeniu Jezusa jest pewnie fikcją literacką, natomiast gazeta się faktycznie ukazywała i słynęła z antysemityzmu. Wydaje mi się, że gdyby przetrwała do dziś, miałaby szansę opublikować swoje rewelacyjne doniesienia na temat tego, kim naprawdę był Jezus.

C.S. Lewis w swojej książce „Zaskoczony Radością” pisze, że jest przeciwnikiem czytania prasy – szczególnie przez młodych ludzi. Dlaczego? Bo w prasie codziennej jednego dnia podaje się jakąś wiadomość, następnego się ją dementuje, potem czasem pisze się, że jednak była prawdziwa i tak wkoło Macieju. Jak na podstawie tak nieprecyzyjnych danych wyrobić sobie jakiś światopogląd?

A może właśnie idzie o to, żeby się wyrobić nie dało. Na stronach serwisu theotherschoolofeconomics.org zamieszczony jest interesujący tekst na temat tzw. „dziennikarstwa śmieciowego”. Junk journalism – to termin, który powstał na zasadzie analogii do junk food – śmieciowego jedzenia serwowanego w popularnych fast foodach. Tak jak fast foody serwują nam ustandaryzowany „pokarm”, który rujnuje nasz organizm (przypominają tu film dokumentalny Morgana Spurlocka Super size Me), tak dzisiaj media coraz częściej serwują nam papkę informacyjną. Ta mieszanka robi z mózgu odbiorców to, co fastfoodowe żarcie zrobiło z organizmu autora i bohatera filmu w jednej osobie.

Czym się charakteryzuje junk journalism? Jest podobne do menu w popularnej sieciowej restauracji tzn. wszędzie takie samo. To mieszanka krótkich, niewymagających żadnej refleksji od odbiorcy newsów na pozornie ważne, ale podane w sposób kompletnie oderwany od rzeczywistości tematy.

O ile zjedzenie jednego hamburgera nie jest szkodliwe, to nieustanne karmienie się tym świństwem może mieć skutki katastrofalne. Zasypani pseudo-ciekawostkami z życia celebrytów, bohaterek oper mydlanych, sportowców, kronikami kryminalnymi czy wiadomościami z życia politycznego sprowadzonymi do poziomu sportowych relacji tracimy powoli nie tylko chęci, ale również zdolność wyciągania wniosków z otaczającej rzeczywistości. Właściwie nie musimy samodzielnie myśleć, bo wszystko mamy podane jak frytki talerzu.

Taki krótki łatwo wchłaniany infotainment (wiadomości podawane w formie rozrywkowej) uzależnia. To po prostu bajka dla medialnych koncernów. Gorzej dla społeczeństwa.

Nieumiejętność skupienia się na dłuższych informacjach, publicystyce i wyciąganie z nich sensownych wniosków to jedno. Innym problemem jest to, co robią nadawcy, żeby ich produkty zostały zauważone w całej tej mieszaninie. Jesteśmy zasypywani coraz bardziej kontrowersyjnymi, brutalnymi, obscenicznymi, głupawymi treściami.

Wreszcie zaprotestowała Rada Etyki Mediów, kiedy „Super Express” pokazał leżącego w kałuży krwi płk. Przybyła. Redaktor naczelny odpowiada jednak nie widzi problemu. Gazeta chce przecież pokazywać „życie a nie firanki” i gdyby na poważnie brać Radę Etyki Mediów, „musielibyśmy wyrzucić do kosza najlepsze światowe zdjęcia, nagradzane (w konkursie) World Press Photo”.

A może właśnie musielibyśmy! Media nie tylko są od tego, żeby spełniać oczekiwania mas. Nie mogą bezkarnie powtarzać każdej bzdury, która tylko napędza oglądalność. Potem - jeśli okaże się nieprawdą - napisze się sprostowanie i po sprawie. Wcale nie. Powinny też dbać o gusty odbiorców, powinny ich kształtować. To nie tylko zachcianki widowni powinny wpływać na medialny przekaz. Ten przekaz nie może medialnych odbiorców ogłupiać. No chyba że idziemy w tym kierunku, żeby z ludzi zrobić bezrozumnych konsumentów i radośnie prać im mózgi. Wtedy tekst o Jezusie-Celcie będzie można opublikować. Gratulacje. Jednak mnie taki świat nie urządza. Mam nadzieję, że nie tylko mnie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama