Anielsko, nie sielsko

Przygotowaliśmy dla Was kalendarz z aniołami. Niech strzegą każdego Waszego kroku. Rano, wieczór, we dnie i w nocy. Szczególnie w nocy.

Panie, proszę Cię, postaw przy mnie Michała Archanioła. Niech mnie obroni i strzeże – przemknęło mi przez myśl, gdy wracałem późnym wieczorem przez osiedle. Naprzeciwko szła głośna grupka młodych chłopaków. Znałem ich, już wcześniej szukali zaczepki. Panie, poślij archanioła Michała – prosiłem na ulicy między ogromnymi cegłami bloków. W powietrzu wisiała agresja. I w tym momencie ktoś zawołał: „Marcin!”. W ciemnościach dostrzegłem sylwetkę faceta, którego dawno nie widziałem. Miał na imię... Michał. Nie gadaliśmy ładnych parę lat. Podszedłem do niego (kawał chłopa), a ekipa, która szła w moim kierunku, przeszła gdzieś obok. Rozmyła się.

Zwykły przypadek, uśmiechną się sceptycy. Możliwe. Wierzę, jednak, że Bóg może posłużyć się człowiekiem dokładnie tak jak aniołem. Pod warunkiem, że ten idzie „w Imię Boże”. Wówczas człowiek dysponuje takim arsenałem środków jak anioł. Jest prawdziwym posłańcem (posłaniec to po hebrajsku malach – anioł). „Całe niebo idzie z tymi, którzy idą je ogłaszać” – woła ojciec Augustyn Pelanowski.
Michał. Grzeszny, wątpiący, słaby człowiek... Wtedy – anioł. Patrzyłem, czy na plecach nie wyrastają mu skrzydełka. Na razie nie, może tylko jakiś puszek. Spod koszulki nie wystawało żadne piórko...

Na kolacji z aniołem
My, słabi ludzie, nie mamy daru widzenia aniołów. Nie jesteśmy ojcami Pio. Dlatego potężni aniołowie często popychają do działania swych „podopiecznych”, tych, którzy akurat są pod ręką. Tomków, Michałów, Grzegorzów... Talmud powiada, że „aniołowie sporządzają z ludzkich modlitw korony, po czym wkładają je na głowę Świętego Jedynego”. Są tuż obok. Strzegą każdego naszego kroku. Przekazują słowa Boga ze stuprocentową precyzją. Są twardzi, ale nie zatrzymują nawet promyka Bożego blasku. Choć są potężni, największą przyjemność sprawia im służenie ludziom. Są duchami pełnymi Bożej mocy. Anioł ukazujący się Danielowi jest tak potężny, że rzuca proroka na twarz. Daniel jest przerażony, ze strachu drżą mu kolana, a ludzie, widząc go dygocącego, uciekają w popłochu. Więcej, po spotkaniu z gościem z nieba Daniela „ogarnęła niemoc i chorował przez wiele dni” (Dn 8, 27). A przecież anioł nie uczynił mu niczego złego! Nic dziwnego, że pierwszymi słowami, które aniołowie kierują do ludzi jest często prośba: „Nie bójcie się!”. Są odbiciem potęgi Najwyższego i choć dysponują niewyobrażalną mocą, nie przypisują sobie chwały.

Nie widziałem anioła. Ale doświadczyłem jego działania. Widziałem, jak pewien kapłan, modląc się za mojego znajomego, prosił, by Bóg posłał do niego anioła. Ku mojemu zdumieniu na drugi dzień w życiu kolegi nastąpiły ogromne zawirowania. Anioł wywrócił wszystko do góry nogami. Ale taki wstrząs był potrzebny. Chłopak wyszedł z tego cało i – co najważniejsze – zdrowo. Było anielsko, ale nie sielsko.
Zrozumiałem, jak potężne i skuteczne jest działanie anioła. Sam Gabriel, którego znamy jako zwiastuna nowiny o narodzeniu Jezusa, odpowiedzialny był za zniszczenie Sodomy i Gomory. W ciągu chwili potężne miasta zmieniły się w kupki pyłu.

„Przenika się nawzajem tłum, Archanioły i ludzie” – pisał Józef Czechowicz w wierszu „Przemiany”. „Nie zapominajmy też o gościnności, gdyż przez nią niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę” (Hbr 13,2) Przenika się tłum. Kto jest człowiekiem, a kto aniołem?

Dziękujemy, że z nami jesteś

To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.

W subskrypcji otrzymujesz

  • Nieograniczony dostęp do:
    • wszystkich wydań on-line tygodnika „Gość Niedzielny”
    • wszystkich wydań on-line on-line magazynu „Gość Extra”
    • wszystkich wydań on-line magazynu „Historia Kościoła”
    • wszystkich wydań on-line miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”
    • wszystkich płatnych treści publikowanych w portalu gosc.pl.
  • brak reklam na stronach;
  • Niespodzianki od redakcji.
Masz subskrypcję?
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.
« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz