Wskrzeszanie. Wersja 2021

Czy nie sądzicie, że Ten który stworzył wielką armię z doliny wypełnionej suchymi kośćmi jest w stanie ożywić współczesny Kościół?

Czujesz się pusty? To wbrew pozorom dobra sytuacja. Bo to znaczy, że możesz z tęsknotą czekać na Tego, którzy jest w stanie cię wypełnić.

W „sali na górze” Bóg, któremu „dana jest wszelka władza w niebie i na ziemi”, Pan Panów i Król Królów, którego imienia Izrael nie odważa się wymawiać z garstki mężczyzn rozdrapujących rany i zajętych analizowaniem przyczyn kryzysu był w stanie wskrzesić pełnych ognia, niestrudzonych apostołów. 

Zbyt często zapominamy o ich kondycji. Niedawno boleśnie na własnej skórze doświadczyli tego, do czego są zdolni. W czasie najważniejszej próby wszyscy poza Janem uciekli spod krzyża. Może dlatego nie próbowali już wybiegać przed szereg i zamiast głosić Dobrą Nowinę na własną rękę, posłusznie czekali na zesłanie obietnicy z wysoka? Nie ruszali się z miejsca. Czekali na przyjście Parakleta, który jednocześnie przekonuje świat o sądzie i usprawiedliwia.

Czy nie sądzicie, że Ten, który przychodzi przez języki ognia jest w stanie ożywić współczesny Kościół? Jedyny warunek? Poddanie się Jego prowadzeniu. 

I tu zaczyna się problem, bo Kościół w Polsce przypomina czasem hermetycznie zamknięte „państwo w państwie” nucące pod nosem sarkastyczną mantrę Jerzego Urbana „Rząd sam się wyżywi”. Myślę o tych, którzy bronią do ostatniej kropli krwi uwikłanych w skandale i odsuniętych po decyzji Watykanu biskupów i nie chcą słyszeć o oczyszczeniu. O tych, którzy słysząc o pokucie wskazują palcem na innych. Wielokrotnie pisałem o tym, że jestem spokojny o Kościół, który poddaje się oczyszczeniu. Gorzej, jeśli ucieka od odpowiedzialności.

Na czym polegał „sukces apostolski” Ezechiela? Suche kości, nad którymi prorokował nie miały nic do gadania. Nie opierały się. Nie przekonywały, że dadzą sobie radę. Były martwe. I dzięki temu nie przeszkadzały Stwórcy we wskrzeszaniu.
 

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz