KE proponuje wspólną straż granic

Zgodnie z zapowiedziami Komisja Europejska zaproponowała we wtorek utworzenie wspólnej straży granicznej i przybrzeżnej UE, która w sytuacjach zagrożenia dla funkcjonowania strefy Schengen mogłaby być rozmieszczana nawet bez zgody państwa przyjmującego.

Propozycja ta to odpowiedź na kryzys związany z napływającą do UE falą uchodźców i obawy o przyszłość strefy Schengen.

Zgodnie z projektem rozporządzenia na bazie obecnie istniejącej unijnej agencji Frontex, odpowiedzialnej za zarządzanie granicami zewnętrznymi w UE, powstać ma silniejsza Agencja ds. Straży Granicznej i Przybrzeżnej dysponująca stałym korpusem w liczbie co najmniej 1500 funkcjonariuszy, oddawanych w razie potrzeby do dyspozycji przez państwa członkowskie strefy Schengen. Agencja będzie mogła dokonywać zakupu sprzętu, a także korzystać ze sprzętu, zapewnionego przez państwa unijne.

KE chce, by wspólna straż graniczna mogła interweniować na problematycznym fragmencie granicy zewnętrznej UE nawet bez zgody kraju, w którym te siły miałyby się znaleźć. Takie działania podejmowano by jednak w ostateczności, gdy właściwe funkcjonowanie strefy Schengen byłoby zagrożone (np. w obliczu silnej presji migracyjnej), a państwo członkowskie nie wypełniałoby zaleceń Agencji.

Decyzję o rozmieszczeniu korpusu ma podejmować w takich sytuacjach Komisja Europejska na podstawie rekomendacji Agencji oraz za zgodą komitetu, w którym zasiadają eksperci z krajów członkowskich, wyrażoną kwalifikowaną większością głosów.

Kraj, który ma problem z ochroną granicy, musiałby się podporządkować tej decyzji i w ciągu dwóch dni roboczych wypracować z Agencją plan operacyjny, tak by trzeciego dnia straż graniczna mogła być rozmieszczona. Brak współpracy ze strony władz państwa groziłoby postępowaniem o naruszenie unijnego prawa.

Zdaniem komentatorów takie rozwiązanie wymagałoby zgody państw unijnych na transfer suwerenności w dziedzinie ochrony granic. Niektóre kraje już sygnalizowały sprzeciw wobec tej propozycji; sceptyczna jest m.in. Polska.

Obecnie rozmieszczenie przez Frontex zespołów szybkiej interwencji na granicy (Rabit) wymaga zawsze wniosku państwa członkowskiego, a pozostałe kraje oddają do dyspozycji personel i sprzęt dobrowolnie. To powodowało, że zazwyczaj Frontex nie miał wystarczających zasobów, o jakie się zwracał.

Wiceprzewodniczący KE Frans Timmermans starał się rozwiać obawy o ograniczenie suwerenności państw. "Nie możemy wykluczyć wyjątkowych sytuacji, w których kraj członkowski nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie z sytuacją na granicy. W takich rzadkich przypadkach Agencja musi być w stanie szybko wkroczyć i przejąć kontrolę nad takim szczególnym odcinkiem granicy zewnętrznej UE. To siatka zabezpieczająca i mamy nadzieję, że nigdy nie będziemy musieli z niej skorzystać" - powiedział Timmermans przedstawiając plan KE w Parlamencie Europejskim w Strasburgu.

Jednak - jak podkreślił - rozwiązanie to jest "kluczowe, jeżeli mamy odbudować wiarygodność naszego systemu zarządzania granicami".

Komisarz UE ds. migracji Dimitris Awramopulos zaznaczył, że plany te mają na celu "przejęcia odpowiedzialności spoczywającej na państwach członkowskich, a na pewno nie przejęcia ich suwerenności". "Zarządzanie europejskimi granicami stanie się europejską odpowiedzialnością w prawdziwym tego słowa znaczeniu" - podkreślił.

Nowa agencja i krajowe władze odpowiedzialne za ochronę granic mają ściślej współpracować i wymieniać się informacjami. Powstanie przy niej centrum analizujące zagrożenia dla bezpieczeństwa granic. Agencja będzie mogła wysyłać do państw unijnych oficerów łącznikowych, by przyglądali się sytuacji na granicach i identyfikowali problemy.

Jeżeli takie trudności się pojawią, to - jak tłumaczył Awramopulos - Agencja będzie mogła zalecić władzom krajowym podjęcie konkretnych działań. "Decyzja Agencji będzie wiążąca dla kraju członkowskiego" - powiedział. "Tam, gdzie utrzymują się problemy, a zalecenia nie są realizowane, Komisja Europejska, we współpracy z państwami członkowskimi, będzie mogła podjąć decyzję, że sytuacja wymaga pilnych działań i powierzyć Agencji zadanie podjęcia odpowiednich środków" - wyjaśnił komisarz etapy postępowania.

W przypadku takiej interwencji kraj członkowski nadal zachowywałby jurysdykcję. "Nic nie stanie się bez współpracy władz krajowych" - zaznaczył komisarz.

Agencja ma mieć także większe kompetencje w dziedzinie organizowania powrotów nielegalnych imigrantów, którym nie przysługuje prawo do azylu w UE. Propozycja KE przewiduje możliwość rozmieszczenia zespołów ds. organizowania powrotów w krajach, które narażone są na presję migracyjną. Wprowadzony ma zostać standardowy dokument podróży dla osób odsyłanych do swoich ojczyzn.

Propozycja KE przewiduje stopniowe zwiększanie budżetu Fronteksu, a potem nowej agencji do 322 mln euro w 2020 roku (z 238 mln euro w roku 2015) oraz zwiększenie zatrudnienia do tysiąca osób w 2020 roku; obecnie Frontex zatrudnia ok. 400 osób.

We wtorek KE zaproponowała też zmiany w kodeksie granicznym Schengen, wprowadzające obowiązkowe systematyczne kontrole obywateli państw UE przekraczających granice zewnętrzne. Obecnie obywatele państw UE kontrolowani są pobieżnie.

Zmiany tych zasad uzgodnili w listopadzie ministrowie spraw wewnętrznych państw UE w odpowiedzi na zagrożenie terroryzmem. Wzmocnione kontrole paszportowe mają pomóc w tropieniu podejrzanych o terroryzm, którzy mają paszporty unijne. Dane osób przekraczających granice mają być porównywane z bazami danych Interpolu, Systemu Informacyjnego Schengen oraz bazą informacji o zagubionych dokumentach.

« 1 »