Kiedyś trza umrzyć

Śmierć? Jaka śmierć? Chce pan tu urządzać szkolną żałobę?

Widziałem „Pana Lazhar” Philippe Falardeau. Do kanadyjskich dzieciaków z podstawówki, które kompletnie nie mogą poradzić sobie z samobójstwem nauczycielki (powiesiła się w szkolnej klasie), trafia nowy nauczyciel. Z zewnątrz. Z „innej bajki”. Z Algieru. Chce porozmawiać z uczniami o traumatycznej sytuacji (oni sami na przerwach wracają do tematu nieustannie), ale napotyka opór. Nauczyciele i dyrektorka nie życzą sobie pogadanek o śmierci. „Ale przecież dzieci i tak nieustannie o tym rozprawiają” – zarzeka się świeżo upieczony wychowawca. Jego słowa odbijają się od muru. Śmierć? Jaka śmierć? Nabieramy wody w usta. Chce pan tu urządzać szkolną żałobę?

Czytam przejmujący dziennik ostatnich dni Edwarda Stachury. Notatki kreślone już po pierwszej próbie samobójczej. Z jakim zdumieniem i zazdrością Sted patrzył na matkę, która opowiadała o tym, że przygotowuje się na śmierć, wskazywała na cmentarzu miejsce, gdzie będzie spoczywała. Oswoiła się z tą myślą, zaprzyjaźniła. Była pogodna, pogodzona z nieuchronnym.

– Moja babcia umierała u siebie w podradomskiej wsi, w chałupie krytej strzechą – wspomina o. Wojciech Ziółek, prowincjał krakowskich jezuitów w rozmowie z Anią Sosnowską („W drodze”, 11.2012) – Kiedy umierała, poprosiła, żeby przywieźć księdza. Pojechaliśmy po niego, a w tym czasie zebrała się rodzina i sąsiedzi, jak to na wsi. Po spowiedzi, kiedy ksiądz już odjechał, babcia mówi: „No dzieci, ja to już się będę zbierać z tego świata”. Stoję gdzieś w drzwiach i co obserwuję? Oto, mówiąc językiem socjologicznym, zgromadzona licznie społeczność lokalna wcale nie zaczyna gadać miastowych głupot w stylu: „Pani Kwietniowa, co też pani opowiada? Pani nas jeszcze wszystkich przeżyje!”. Tylko zgromadzona społeczność lokalna mówi: „No, Kwietniowo, przecież nikt nie będzie żył wiecznie. Kiedyś trza umrzyć”. Umieranie było dla nich czymś, co po prostu na końcu życia trzeba zrobić, i najlepiej zrobić to dobrze. To było dla mnie niesamowite doświadczenie. Nikt babci nie oszukiwał i głupio nie pocieszał.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Marcin Jakimowicz