Niewielu z nas wie, że może odzyskać pieniądze z subkonta ZUS po zmarłej osobie bliskiej. Tylko co piąta osoba uprawniona zwraca się o wypłatę przysługujących jej środków - pisze w czwartek "Dziennik Gazeta Prawna".
Prawo gwarantuje, że środki zgromadzone na subkontach emerytalnych po śmierci ubezpieczonego trafią do jego bliskich. W praktyce jednak setki milionów złotych pozostają w systemie - nie z powodu braku uprawnień, lecz braku wiedzy po stronie obywateli.
Jak informuje "DGP" w latach 2020-2024 zmarło ponad 42 tys. osób posiadających subkonto w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych. W tym samym czasie wypłaty zrealizowano w nieco ponad 8 tys. przypadków. To oznacza, że zdecydowana większość środków nie trafiła do uprawnionych. Łączna wartość pieniędzy zgromadzonych na subkontach tych osób wyniosła w analizowanym okresie blisko 940 mln zł. Z tej kwoty prawie 660 mln zł pozostaje niewypłacone.
Jak twierdzą przedstawiciele ZUS, możliwość poinformowania o środkach zależy od wcześniejszego wskazania osób uprawnionych przez samego ubezpieczonego. W przeciwnym razie ani ZUS, ani otwarty fundusz emerytalny nie wiedzą, komu przysługują pieniądze, a tym samym kogo należałoby powiadomić - podaje "DGP".
Nie chodzi o to, aby ZUS ustalał spadkobierców, ale o to, aby obywatel był w ogóle informowany, że takie środki istnieją i mogą zostać wypłacone. Dziś mamy sytuację, w której prawo formalnie gwarantuje wypłatę, ale w praktyce działa wyłącznie wobec tych, którzy wiedzą, że powinni złożyć wniosek. To nie jest kwestia wygody systemu, tylko podstawowej rzetelności państwa wobec obywatela - czytamy w "DGP".
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie przewiduje jednak żadnych zmian legislacyjnych.