Projektowanie projekcji

Artysta może zrobić wszystko, namalować cokolwiek mu się podoba, i to ja – widz – mam problem duchowy, skoro widzę mrok.

Będąc w Warszawie, odwiedziłem Muzeum Archidiecezjalne, bo wiedziałem, że można tam kupić kolejny tom wspomnień Marii Okońskiej, które bardzo polecam. Miałem świadomość, że przy tej okazji będę musiał zetknąć się z twórczością Zdzisława Beksińskiego – do muzeum po prostu nie sposób wejść, żeby nie narazić się na reprodukcje jego obrazów. W muzealnej księgarni jest kilka pozycji promujących tego malarza, a wśród nich także kolorowanka. Otworzyłem jeden z albumów i zacząłem czytać tekst, w którym autorka stawia nurtujące mnie od kilku lat pytanie: „Dlaczego Beksiński w muzeum kościelnym?”. Jak sama stwierdza, nie był on ani świętym, ani nawet człowiekiem religijnym, przeciwnie, uważał się za ateistę. Jego sztuka nie jest religijna, ale dotyka tematów egzystencjalnych, szczególnie tematu śmierci, dlatego pojawia się w niej krzyż. Nie chodzi jednak o znak odwołujący się do osoby Jezusa Chrystusa, ale o „element kompozycyjny, kształt, przedmiot czysto estetyczny”. Zdaniem pani krytyk „artysta porusza wyobraźnię widza, ale to widz interpretuje, wybiera, dostosowuje do siebie, do swojej osobowości, do stanu ducha. To widz nadaje sens dziełu. Beksiński niczego nie narzuca, nie sugeruje tytułem”.

Szczerze mówiąc, dawno nie czytałem tak bezczelnego przerzucania odpowiedzialności z artysty na odbiorcę. Widziałem w zeszłym roku prezentowane w muzeum obrazy nawiązujące do ukrzyżowania – są po prostu mrocznym szyderstwem. Ale artysta może zrobić wszystko, namalować cokolwiek mu się podoba, i to ja – widz – mam problem duchowy, skoro widzę mrok. To ja projektuję na niewinne „linie, kolory i kompozycje” moje lęki i mój stan ducha. Ten pokrętny sposób myślenia nie jest dziś domeną „ludzi kultury”, lecz przenika do codzienności. Każde niemoralne zachowanie, każde szyderstwo z wiary, każdą kpinę z Boga można dziś nazwać czyjąś projekcją. I napiętnować tego, kto widzi.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

o. Wojciech Surówka OP