Walec się toczy, ale kolęda jak szła, tak idzie

Księża, nie zważając na internetowe złośliwości, w zdecydowanej większości robią swoje: cierpliwie i z wielką wytrwałością chodzą po kolędzie.

Od kliku tygodni w prywatnych rozmowach głoszę tezę o pewnym religijnym przebudzeniu w Polsce. Opinia to odważna, żeby nie powiedzieć, że zuchwała lub wprost niemądra, bo nieoparta na twardych liczbach. Może poza tą jedną, że według danych Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego liczba wiernych regularnie przychodzących na Msze św. niedzielne była w roku 2024 nieco wyższa niż w roku 2023. Wzrost wyniósł zaledwie 0,57 punktu procentowego i mógł być spowodowany na przykład tym, że ministranci trochę pomylili się przy liczeniu. Bardzo niewielki to wzrost, ale przecież mogło być pół procent mniej. Wątła to zatem podstawa do intelektualnej szarży, zwiastującej lepsze czasy dla religijności naszych rodaków. Tym bardziej że na świeżo mamy w pamięci prawdopodobną profanację krzyża na lekcji angielskiego w szkole podstawowej w Kielnie (więcej na s. 31–32) czy nieobyczajny wybryk – jak oceniła prokuratura – na rynku w Bolesławcu (więcej na s. 33–34). Takie rzeczy będą zdarzać się zapewne i w przyszłości. Chciałoby się powiedzieć, że taki mamy klimat, dający przyzwolenie czy na profanację, czy nieobyczajny wybryk.

Ale jednocześnie odnoszę wrażenie, że kształtuje się całkiem spora grupa naszych rodaków, którzy uodpornili się na antykatolicki klimat. Oni wiedzą swoje – że Kościół, że chrześcijaństwo, że wiara mają swoją nieprzemijającą wartość. I przychodzą do kościoła, przyprowadzają tu również swoje dzieci. Nadzieję opieram na tym, że w wielu polskich parafiach, a jest ich przecież tysiące, wszędzie tam, gdzie prowadzone jest dobre duszpasterstwo, wierni przychodzą do kościoła. W sieci można natknąć się na setki złośliwych komentarzy o kolędzie. Trzeba przyznać, że trafiają się wśród nich również inteligentne i dowcipne. A księża, nie zważając na te wszystkie internetowe złośliwości, w zdecydowanej większości robią swoje: cierpliwie i z wielką wytrwałością chodzą po kolędzie, jedni od drzwi do drzwi, drudzy na zaproszenie. I jeżeli wiele mieszkań jest zamkniętych, bo taka też jest prawda, to jednak tych, którzy z otwartymi sercami witają księdza, jest całkiem sporo. Mogą „internety” do woli się wyzłośliwiać, na nas to nie działa – zdają się mówić wierni, w tym również młodzi.

Wspominam kolędę, bo przecież jej sezon w pełni, bezprecedensowe zjawisko na skalę światową, z czego warto sobie zdawać sprawę, ale przez ten przykład chcę wskazać przede wszystkim na to, że solidne, cierpliwe i gorliwe duszpasterstwo buduje zaporę przed walcem sekularyzacji, który od wielu już lat przetacza się przez Polskę. W grudniu były Roraty, wcześniej Różaniec przez cały październik itd. A przecież takich parafii są nawet nie setki, a tysiące. Jeżeli zatem stawiam tezę o religijnym przebudzeniu, to moją nadzieję z jednej strony opieram na tradycyjnej żywotności Kościoła w Polsce – nadal są w nim życiodajne soki – a z drugiej na tym, że jest jakaś granica absurdu, której ludzie nie chcą przekroczyć. Na przykład stosowanie tzw. neutralności płciowej w ogłoszeniach o pracę. Pracodawca nie może poszukiwać tylko hydraulika, musi poszukiwać „hydrauliczki” lub „osoby hydrauliczej”. Nawet to śmieszne, tylko po co ten gwałt na języku. Tymczasem Kościół może się jawić jako miejsce normalności i stałości. Kolęda jak szła, tak idzie, Msza św. jak była, tak jest, Różaniec w październiku jak był, tak jest, a ksiądz jak mówił o niebie i piekle, ale też o miłości Boga, tak nadal mówi. Tu nic się nie zmienia. Albo tylko niewiele. I niech tak zostanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

ks. Marek Gancarczyk ks. Marek Gancarczyk Redaktor naczelny „Gościa Niedzielnego”, dyrektor Instytutu Gość Media. Święcenia kapłańskie przyjął w 1992 roku. Przez cztery lata pełnił funkcję wikariusza w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Rybniku-Niedobczycach. W roku 1996 otrzymał nominację na redaktora naczelnego miesięcznika „Mały Gość Niedzielny”. Funkcję redaktora naczelnego tygodnika „Gość Niedzielny” pełnił od 2003 do 2018. W 2025 roku ponownie objął to stanowisko. W 2008 roku otrzymał nagrodę „Ślad” im. bp. Jana Chrapka. Od 2018 roku jest prezesem zarządu Fundacji Opoka. Od 2018 do 2025 roku był redaktorem naczelnym portalu Opoka.