Nowy numer 24/2021 Archiwum

Szalony Święty

O trudnym charakterze świętego stygmatyka i jego dzieciach duchowych z o. Marciano Morra OFMCap, świadkiem życia św. o. Pio, rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.

Surowy święty.

– Ale dzięki próbom, na jakie wystawił go o. Pio, Giovanni stał się świętym. Jako jeden z nielicznych miał wstęp do pokoju o. Pio, był jego zaufanym. Stanął na czele grupy modlitewnej „Pecorella” – duchowych dzieci o. Pio. W okolicach Florencji wybudował kościół i centrum duchowości o. Pio. Do San Giovanni Rotondo napływały tłumy takich Giovannich. Ludzie spali pod drzewami, czekając na spotkanie z o. Pio.

Wszyscy czekali tylko, by się wyspowiadać?

– Tak. Zawsze do konfesjonału o. Pio stały dwie kolejki z biletami: jedna przybyszów z daleka, druga wieśniaków z okolicy, tzw.
dzieci duchowych o Pio.

Jak to z biletami?

– Chętnych do spowiedzi było tylu, że dochodziło do bójek o miejsce. Porządku pilnowały służby specjalne. Kapucyni wymyślili, by stworzyć biuro spowiedzi. Brat miał listę penitentów i określał przybliżoną datę spowiedzi. Jeśli trzeba było czekać miesiąc, wtedy ludzie rozjeżdżali się. Wracali po otrzymaniu telegramu, że sprawa jest aktualna.

Ile czasu o. Pio spędzał w konfesjonale?

– Kiedy był młodszy, spo­wiadał cały dzień. Potem zredukował ten czas z 17 do 10 godzin dziennie.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama