Przed świętem Matki Bożej Anielskiej franciszkanie łowią ryby. Bracia mniejsi od ponad 800 lat spłacają 2 sierpnia dług zaciągnięty przez św. Franciszka z Asyżu u benedyktynów w Subasio. Za kosz ryb wydzierżawili mu oni maleńki kościółek w porośniętej lasami dolinie Asyżu, opuszczony i niszczejący. Tę zapomnianą i zaniedbaną kapliczkę Biedaczyna odbudował własnymi rękami z cegieł, które – jak mówi legenda – pozyskiwał jako zapłatę za swój śpiew. Porcjunkula, maleńka cząsteczka, stała się kolebką Zakonu Braci Mniejszych, ulubionym miejscem modlitw św. Franciszka. Tutaj Biedaczyna zebrał pierwszych braci, którzy zbudowali wokół kościółka proste szałasy, by w nich zamieszkać. Asyż liczył wówczas ok. 3 tys. mieszkańców. Przy Franciszku zgromadziło się natomiast 5 tys. naśladowców, zafascynowanych prostotą jego życia, żarem miłości do Jezusa, radykalizmem i ubóstwem.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








