Nowy numer 43/2020 Archiwum

Buja atomem

Jak trzęsienie ziemi znoszą reaktory atomowe? Dobrze. Dużo lepiej niż rafinerie czy zakłady chemiczne, które po kataklizmie wyrzucają do atmosfery tony, niejednokrotnie trujących, gazów. Około 20 proc. wszystkich reaktorów na świecie (czyli około 100) wybudowanych jest na terenach aktywnych sejsmicznie.

Z Japonii dochodzą sprzeczne informacje dotyczące szkód, które trzęsienie ziemi i fala tsunami miały spowodować w reaktorach leżących na terenach, które najbardziej ucierpiały. Wiadomo, że w elektrowni Fukushima I zawaliły się dach i ściany budynku, w którym znajduje się bunkier z reaktorem. Reaktor od tego na pewno nie ucierpiał, bo jest tak skonstruowany, że wytrzymuje znacznie większe obciążenia niż spadający dach. Zawalenie się dachu i ścian nie miało nic wspólnego z wybuchem jądrowym. Reaktor nie wybucha tak jak bomba atomowa. To całkowicie niemożliwe. Pojawiły się też informacje o tym, że w jednym z reaktorów tej elektrowni przestał działać system chłodzenia reaktora. Co to znaczy?

Reaktor się grzeje
We wnętrzu reaktora, w tzw. rdzeniu, zachodzą reakcje jądrowe. Każda z nich to – w skrócie mówiąc – rozerwanie jądra ciężkiego pierwiastka (np. uranu) na dwa lub trzy mniejsze. Przy okazji wydziela się bardzo duża ilość energii. Ta energia odbierana jest przez system chłodzenia i dzięki turbinom i generatorom zamieniana na energię prądu elektrycznego. Gdy system chłodzenia przestaje działać, w reaktorze jest za dużo energii i w konsekwencji w rdzeniu reaktora bardzo szybko podnosi się temperatura. Może ona wzrosnąć do takiego poziomu, że rdzeń, czyli samo serce reaktora, razem z paliwem jądrowym w środku ulegnie stopieniu. To najgorszy z możliwych scenariuszy. Najgorszy nie znaczy wcale, że na etapie projektowania i konstruowania elektrowni nieprzewidziany.

Elektrownie jądrowe, reaktory są tak budowane, że nawet stopienie rdzenia reaktora nie oznacza tragedii i skażenia obszarów wokół elektrowni. W bezpośredniej bliskości reaktora wzrośnie promieniowanie, dlatego zaleca się, by w przypadku ryzyka stopienia rdzenia ewakuować wszystkich, którzy mieszkają w promieniu 10, a nawet 20 km od elektrowni. W takiej odległości zwykle i tak nie ma osiedli ludzkich. Zwykle, ale nie zawsze. Duże zaludnienie powoduje, że w Japonii ludzie mieszkają stosunkowo blisko reaktorów. Informacje o tym, że ewakuowano ponad 100 tys. ludzi, nie świadczą o tym, że w elektrowniach dochodzi do tragicznych wydarzeń. Zgodnie z przepisami, ewakuuje się ludzi, zanim cokolwiek może się stać.

Dmuchanie na zimne
Jakie byłoby zagrożenie, gdyby rdzeń się stopił, a ludzi w porę by nie ewakuowano? Trudno powiedzieć, ale nie byłoby ono śmiertelne, nie wpłynęłoby nawet na zdrowie. Międzynarodowe przepisy w przypadku incydentów w elektrowniach jądrowych są bardzo restrykcyjne. To dobrze. Ale warto zdawać sobie sprawę z tego, że gdyby wypadek wydarzył się w zakładzie chemicznym, ewakuacja odbyłaby się dopiero wtedy, gdyby istniało bezpośrednie zagrożenie życia i zdrowia mieszkańców. W przypadku elektrowni jądrowych nie dopuszcza się nawet do pośredniego zagrożenia zdrowia. Ludność ewakuuje się nawet wtedy, gdy rdzeń topi się częściowo.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..
TAGI:

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się