GN 43/2020 Archiwum

Na 40 dni zasłaniamy niebo

70 kilometrów za polską granicą przy minus dziesięciu stopniach zakwitły… kamienne krzyże. W mieście Szczepcia i Tońcia dotknęliśmy potężnej góry Ararat.

Pod lśniącym w popołudniowym słońcu pomnikiem Nikifora przemykają zmarznięci ludzie. Na ławeczce przy rzeźbie Waleriana Łukaszewicza młode Ukrainki pstrykają sobie fotki. Czy wiedzą, że w żyłach wynalazcy lampy naftowej płynęła ormiańska krew? Chyba nie. Po lwowskim wyślizganym bruku maszerujemy pod „świętą górę Ararat”. Jest tuż za rogiem. W jednej z trzech katedr miasta: ormiańskiej świątyni pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Rzut beretem? Jedynie pozornie. To wprawdzie kilkadziesiąt kilometrów od granicy, ale przedostanie się do Lwowa nie jest sielanką. Dłuuuugie kolejki w Korczowej i Medyce (staliśmy ponad 5 godzin), a potem jazda po dziurawej jak szwajcarski ser drodze. Zdążą przed Euro? Podobno zdążą. „Wyleją byle jak asfalt na miesiąc przed turniejem, a po pół roku wszystko wróci do dziurawej normy” – narzekają mieszkańcy Lwowa.

Na 40 dni zasłaniamy niebo  
 

 

 

 

 

 

 

W zacienionej katedrze kwitną krzyże – chaczkary.

Na 40 dni zasłaniamy niebo  
 

 

 

 

 

 

 

Krew Chrystusa spowodowała, że martwe,  suche drewno  zakwitło – opowiada o. Tadeos Grewgorian

Niezła mozaika
Dlaczego wybraliśmy katedrę ormiańską? Ci, którzy weszli do środka świątyni, nie zadadzą tego pytania. Ma ona nieprawdopodobny klimat, zanurzający zabieganego przechodnia w innej rzeczywistości. A poza tym nawet przy siarczystym mrozie kwitną tu krzyże. Turyści przychodzą zobaczyć barwne freski i mozaiki Rosena i Mehoffera. Chcą dotknąć innego świata, posłuchać liturgii kraju, który jako pierwsze państwo świata przyjął chrześcijaństwo, powdychać dym kadzideł przywiezionych z Eczmiadzynu – duchowej stolicy Armenii. Polskie napisy na freskach (w latach 1630–1945 katedra należała do Kościoła katolickiego obrządku ormiańskiego), ukraiński język na kartkach pocztowych, wschodnia ikona Maryi Kamienieckiej. To miejsce jest papierkiem lakmusowym Lwowa, pokazującym, jakim wielkim tyglem kultur i religii była stolica Galicji.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także