Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czekam, więc jestem

O oczekiwaniu, kawie w hospicjum i jednym bucie Rembrandta z dr. Jackiem Kurkiem rozmawia Jacek Dziedzina

Część pierwszych chrześcijan tak przejęła się oczekiwaniem na powrót Pana, że uznała, iż nie warto zajmować się niczym innym w życiu. Taką postawę napiętnował św. Paweł. Wzywał do czuwania. To już nie to samo co zwykłe oczekiwanie?
– Czekanie zakłada, że mamy już wyznaczony czas. Jestem na przykład umówiony z ks. Isakowiczem-Zaleskim konkretnie na 20 grudnia w Radwanowicach. Na godzinę 10. Więc ja nie czuwam w tym wypadku, ja czekam. Przygotowuję się do tego spotkania, tak jak pan i ja przygotowaliśmy się do naszej dzisiejszej rozmowy. Natomiast czuwam wtedy, kiedy nie znam daty. Mamy fantastyczny przewodnik po czuwaniu w czasie kolędy. Teoretycznie wiemy, że ksiądz zacznie od góry lub dołu, ale generalnie rzecz biorąc nie wiemy, o której on przyjdzie. I od pierwszej po południu jesteśmy przygotowani. To jest czuwanie. Ono jest w części czekaniem. Te dwa pojęcia mają dużą część wspólną. Natomiast podstawowa różnica polega właśnie na tym, że czuwanie nie zna daty. Czuwanie jest bardziej czasem napięcia. Jest czasem niezbadanym. Czuwając, odczuwamy podobną ekscytację, jak czekając, ale czekając, więcej wiemy.

Niektórzy twierdzą jednak, że oczekiwanie to bezczynność. Dopiero poszukiwanie jest pełnym życia chodzeniem po ziemi.
– Czekanie może się kojarzyć z biernością. Ale to w moim odczuciu jest fałszywa definicja. Czekać nie można biernie. Bierne czekanie oznacza rozpacz. Jeżeli ktoś w obozie koncentracyjnym nie ma nadziei na przeżycie, to już tylko biernie czeka na śmierć. Czekanie w nadziei nigdy nie jest bierne. Malujemy mieszkanie, sprzątamy, nakrywamy stół, szykujemy prezent. To wszystko robi się z miłości. Czy przyjdzie Chrystus, czy ukochana, czy przyjaciel – to są zawsze sytuacje, które powodują w nas pragnienie przygotowania się. Jakże pięknie pisał o tym w „Małym Księciu” Saint-Exupéry. Człowiek oczekujący nie przestaje szukać. Ale jednocześnie ten człowiek oczekujący już znalazł. Czeka na coś, o czym wie, że tego pragnie. Bywa, że nie wiemy, na co czekamy, czekamy na niespodziankę. Ale jednak w przypadku poszukiwania uprzedzamy czekanie albo też wywołujemy je. Poszukując, mamy nadzieję, że znajdziemy. Więc w tym sensie to też jest oczekiwanie. Ono siłą rzeczy wymaga aktywności. Ale jeżeli ja szukam, to znaczy, że chcę znaleźć. Więc czekam na znalezienie.

Oczekiwanie jest wyrazem tęsknoty?
– Myślę, że dotknął pan istoty sprawy. Dla mnie kluczowym słowem wyrażającym doświadczenie oczekiwań, a nawet czuwań, jest tęsknota. Po co czuwać, jeżeli nie tęsknię. Tęsknię za Jego przyjściem. Tęsknię, by mnie zastał w dobrym momencie. Tęsknię, żeby już był. Czuwanie i oczekiwanie rodzi się z tęsknoty. Ale z tęsknoty rodzi się też poszukiwanie. Nieustannie szukamy spełnienia, prawdy. Z tęsknoty i poszukujemy, i oczekujemy. Ten obraz Lorraina, który, jak się okazuje, zrodził naszą rozmowę przed kilku laty, budził we mnie takie uczucia. Stoją ludzie na brzegu i patrzą na okręt, o którym widz nie wie, czy przypływa, czy odpływa. Tak czy siak jest to tęsknota. Tęsknota za kimś, kogo się żegna i on już być może nigdy nie powróci, i tęsknota za kimś, na kogo czekamy. Może to być nawet ktoś nieznany nam z imienia. Ja mam zajęcia ze studentami, w których oczach widzę tęsknotę za miłością, tęsknotę za tym, by spotkać kogoś, za kim mogliby pójść. Widzę ją zarówno w wymiarze ludzkim, jak i czysto eschatologicznym. Oni tęsknią także dlatego, że są samotni. I z tej tęsknoty człowiek wychodzi na brzeg morza.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także