- Do wybuchu w należącym do parafii ewangelicko-augsburskiej w katowickiej dzielnicy Szopienice doszło w piątek rano, około 8:30.
- W wyniku eksplozji zawaliła się całkowicie połowa budynku.
- W budynku, w którym mieszkali wraz z rodzinami proboszcz i wikary przebywało w tym czasie 9 osób.
- 7 poszkodowanych udało się ewakuować stosunkowo szybko - czworo z nich potrzebowało pomocy medycznej w szpitalach, wśród nich dwoje dzieci.
- Od rana trwała akcja ratowniczo-poszukiwawcza - w gruzowisku znaleziono najpierw ciało jednej, a potem drugiej ofiary śmiertelnej.
- Siła wybuchu była tak wielka, że w okolicznych budynkach w wyniku podmuchu wyleciały szyby. Do użytku w tej chwili nie nadają się dwie znajdujące się po drugiej stronie ulicy szkoły. Na szczęście w chwili wybuchu nie było w nich dzieci, gdyż w województwie śląskim trwają ferie.
W wyniku tego wypadku zginęły dwie kobiety - matka i córka. Kilka innych osób trafiło do szpitali.
"Otrzymaliśmy dzisiaj tragiczne wieści z parafii w Szopienicach. Na skutek wybuchu gazu został w połowie zniszczony budynek plebanii. Po przeprowadzonej akcji ratowniczej odnaleziono ciała dwóch osób. W szpitalu przebywa aktualnie jeden poparzony mężczyzna oraz dwoje dzieci wikariusza parafii. Proboszcz z rodziną nie doznali obrażeń. Nie ucierpiała rodzina ukraińska, które mieszkały w budynku" - napisali biskupi w apelu zamieszczonym w mediach społecznościowych.
Jak dodali, po ustaleniu konkretnych potrzeb będą informować, jakiej pomocy mogą potrzebować poszkodowane rodziny. Podziękowali też za słowa wsparcia i zapewnienia o modlitwach, jakie do nich dotarły. "W tej trudnej chwili prosimy Was o dalsze modlitwy, szczególnie o osoby przebywające w szpitalu, o duchownych i ich najbliższych, rodzinę zmarłych osób, wszystkich poszkodowanych oraz całą szopienicka parafię" - zaapelowali.
Do wybuchu - najprawdopodobniej gazu - doszło w piątek około 8.30 rano. Początkowo wydawało się, że wszystkie osoby przebywające w budynku w chwili eksplozji wyszły z katastrofy cało, niektóre z obrażeniami niezagrażającymi życiu. Potem ustalono, że na probostwie parafii ewangelicko-augsburskiej mieszkały jeszcze dwie osoby: matka i córka. Rozpoczęto poszukiwania. Na ciało pierwszej z kobiet ratownicy natrafili w gruzowisku około 12.30, ciało drugiej odnaleźli ponad dwie godziny później.
W szpitalach są obecnie cztery osoby: to mężczyzna w stabilnym stanie przebywający w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, dwie dziewczynki - siostry w wieku 3 i 5 lat - leczone w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach, a także ich mama. Dzieci mają obrażenia kończyn, głowy i lekkie poparzenia. Również obrażenia ich mamy nie są bardzo poważne.
Trzy inne osoby, które były w budynku w momencie eksplozji, nie wymagały hospitalizacji. Jedna z nich ma uraz ortopedyczny, ale opuściła szpital na własną prośbę. Proboszcza parafii nie było na plebanii w chwili wybuchu.









