Nowy numer 3/2021 Archiwum

Światło, dźwięk i Boże Miłosierdzie

Gigantyczna, pięciosegmentowa scena w kształcie litery M z galopującymi końmi, 100-osobowa orkiestra, dwa telebimy, tancerze i chór, światło i dźwięk na miarę koncertów Jeana Michela Jarre'a. To projekt widowiska, którego Polska jeszcze nie widziała – jak zapowiada jego autor, Maciej Woźniakiewicz.

Może nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że tematem widowiska jest… Miłosierdzie Boże. Ze względu na swe rozmiary miejscem spektaklu mają być tereny Wyścigów Konnych w Warszawie. Początkowo premiera miała odbyć się w podkrakowskich Łagiewnikach, w czasie pielgrzymki Benedykta XVI do Polski. Projekt się nie powiódł. Zabrakło pieniędzy. Obecnie Maciej Woźniakiewicz planuje premierę na wiosnę. – Jesteśmy na etapie zbierania pieniędzy i wstępnych rozmów z firmami scenograficznymi. Scenariusz spektaklu jest już zastrzeżony w ZAiKS-ie. Muzykę komponuje Włodek Pawlik, a choreografię przygotowują Jacek i Sonia Owczarkowie z Teatru Tańca Współczesnego „Alter” z Kalisza – mówi Woźniakiewicz. – Współpracę w realizacji tego projektu zadeklarował m.in. Jerzy Zelnik i Jerzy Trela. Myślimy również o Dorocie Segdzie, która wcieliłaby się w postać św. Faustyny. Na dwóch ruchomych scenach odegrane zostaną sceny nieba i piekła z wizji Świętej. Będą to dwie drogi, którymi może podążyć człowiek. Ukazane przez pantomimę mają wieszczyć, że Apokalipsa wciąż się odbywa.

Apokalipsa na scenie
Motyw Apokalipsy będzie przenikał przesłanie spektaklu „Miłosierdzie Boże”. Przed ukazaniem historii człowieka, przy scenie w kształcie litery M pojawią się czterej jeźdźcy i wrzucą do paleniska zapalone pochodnie z okrzykiem „wici”. Będzie to wezwanie do ostatecznej walki dobra ze złem. Następnie przy dźwiękach orkiestry, chóru i grze świateł, na telebimach ukazane zostaną starotestamentalne sceny. Zobaczymy m.in. historię Abrahama i Izaaka. Zatrzymana ręka, mająca zadać cios Izaakowi, przejdzie w obraz zakrwawionego, zaplątanego w ciernie Baranka, rozpoczynając historię Bożego Miłosierdzia. – Pomysł na to przedstawienie wziął się z obserwacji życia, bo, moim zdaniem, wciąż brakuje przebaczenia, jest wet za wet. Słowo „przepraszam” stało się sloganem politycznym, używane dla sztucznego savoir-vivre’u lub by coś zyskać. Na prawdziwe przebaczenie brakuje czasu i refleksji, istna wieża Babel. Bóg od wieków próbuje uświadomić nam, że postępujemy źle, i wskazuje właściwą drogę, tylko wciąż o tym zapominamy, podobnie jak o Bożym Miłosierdziu – mówi Woźniakiewicz.

Miłosierdzie na Broadwayu
Niezależnie od przygotowań premiery w Polsce, trwają prace nad wystawieniem „Miłosierdzia Bożego” za Oceanem na Broadwayu. Od strony finansowej pomaga Blanka Rosenstiel, konsul honorowy Rzeczpospolitej Polskiej w Miami. Muzykę do amerykańskiej wersji widowiska komponuje Rudolf von Rojahn, wielokrotnie nagradzany kompozytor austriackiego pochodzenia. Być może arię operową do słów Psalmu 51 zaśpiewa José Carreras. – Sceny teatrów na Broadwayu są na tyle pojemne, że nie musimy szukać plenerów. Ostatecznie zostaje Central Park, gdzie z powodzeniem odbywają się podobne spektakle. Jednak Broadway to wielki prestiż – mówi Sławomir Grunberg, producent i filmowiec, współorganizator projektu w Nowym Jorku.

Organizatorzy liczą na duże zainteresowanie. Jak podaje Maciej Woźniakiewicz, prawie każdy stan w USA ma miejsce kultu Bożego Miłosierdzia. Na przykład w Bostonie (Massachusetts) znajduje się kościół, gdzie wielką czcią otoczono obraz „Jezu, ufam Tobie”. Na modlitwie przy nim spotkać można wszystkie grupy wiekowe i społeczne. Wątek apokaliptyczny widowiska być może szczególnie zaciekawi protestantów. – Obecna technika jak nigdy nadaje się do ewangelizowania. Byłoby grzechem nie skorzystać z tego – podsumowuje Maciej Woźniakiewicz.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama