Nowy numer 37/2018 Archiwum

Św. Jacek w metrze

Przemysław Kucharczak: Dlaczego aż w Rzymie organizujecie obchody 750-lecia śmierci św. Jacka?

Ks. Arkadiusz Nocoń: – Benedykt XVI powiedział: „Jeśli jesteśmy katolikami, to jesteśmy wszyscy rzymianami”. Więc kiedy katolicy coś robią w Rzymie, to robią to u siebie, w domu. W Rzymie jest też mnóstwo śladów św. Jacka. Choćby kościół Sykstusa, gdzie Jacek był świadkiem cudu.

A ten cud zdarzył się naprawdę? Niektórzy sądzą, że wskrzeszenie człowieka przez św. Dominika obrosło legendą.
– Kiedyś też patrzałem na to sceptycznie. Ale później znalazłem opisy w innych źródłach. Tego dnia siostry miały zacząć tam życie klauzurowe. Przyszli św. Dominik i kardynałowie. Była Środa Popielcowa. Ale doszło do cudu i zrobiło się takie poruszenie, że wielką uroczystość zamknięcia klauzury trzeba było przenieść na 1. niedzielę Wielkiego Postu. Musiało więc wydarzyć się coś wielkiego. Jacek to widział.

A później sam wypraszał wskrzeszenia, rozmawiał z Maryją. Znani z nazwisk świadkowie widzieli, jak chodził po powierzchni Wisły pod Wyszogrodem. Co nowego zaczęło się dla Jacka w Rzymie?
– Tamten cud był dla niego tak wielkim przeżyciem, że wstąpił do dominikanów. Przyjął habit z rąk św. Dominika w kościele św. Sabiny na Awentynie. Stamtąd został posłany z misją na północ. I my też zaczniemy 15 października nasze rzymskie świętowanie jubileuszu Jacka właśnie od Mszy w kościele św. Sabiny. Ciekawe, że misje dla Polski zawsze wychodziły z Rzymu: najpierw też z Awentynu św. Wojciech, potem Jacek, i w naszych czasach nowa ewangelizacja Jana Pawła II. Rzym promieniuje. To nie przypadek, że polski Kościół jest tak silnie związany z Rzymem.

Jacek był kiedyś najbardziej znanym polskim świętym.
– Tak! Na kanonizacji w 1594 r. ludzie zajmowali przestrzeń od Placu św. Piotra do Zamku Anioła! Mieszkam w Rzymie, a tylko dwa razy w życiu widziałem tak ogromny tłum: w dniu kanonizacji o. Pio i ks. de Balaguera. A wtedy Rzym był mniej ludny i bez dzisiejszych środków komunikacji. Jacek jest jedynym polskim świętym na kolumnadzie Berniniego na Placu św. Piotra, obok wielkich misjonarzy: Franciszka Ksawerego i Ludwika Bertranda z Ameryki Południowej. Jacek to Apostoł Północy, w rzymskich kościołach wisi wiele jego obrazów. Kiedy o nim myślę, przypominają mi się rysunki na płaskowyżu Nazca w Peru: trzeba unieść się nad ziemię, żeby je zobaczyć. Tak samo ze św. Jackiem: dopiero z perspektywy Rzymu widać, czego dokonał w ciągu 30 lat działalności misyjnej, gdzie dotarł.

Ale chyba trochę o nim zapomnieliśmy?
– Bo przestaliśmy dbać o jego kult. Po soborze jego wspomnienie zostało wykreślone z mszału dla całego Kościoła – i teraz Jacek jest wspominany tylko w Kościele lokalnym. W 1957 roku prowincjał dominikanów zauważył, że ilekroć kult św. Jacka był silny, prowincja dominikańska działała prężnie. A kiedy ten kult słabł, słabła też siła oddziaływania dominikanów. To samo dotyczy również całej Polski.

Jaka na to rada?
– Przed kanonizacją wysłannik polskiego króla Zygmunta Wazy prosił papieża, aby uroczystość była skromna. Papież, znając zasługi św. Jacka, nie zgodził się: „Nie może być skromna, bo to uwłaczałoby majestatowi Rzeczpospolitej”. I to jest prawda. Dlatego staramy się nadać obchodom w Rzymie odpowiedni rozgłos. Przyjedzie 2 tys. pielgrzymów z Polski i prelegenci z krajów, gdzie działał św. Jacek. Na koncert – podczas którego będzie mowa o Jacku i wystąpi zespół „Śląsk” – bilety rozeszły się w kilka dni. To pierwszy w historii samodzielny polski koncert w Auli Pawła VI. Spoty reklamowe mówiące o świętym Jacku można usłyszeć w rzymskich radiach, a nawet w metrze. W Rzymie jest Radio Watykańskie i „L’Osservatore Romano”. Trzeba przypomnieć św. Jacka w sercu chrześcijaństwa. Już Juliusz Cezar mówił: „Kto opuszcza Rzym, zawsze przegrywa”. Jeśli nie chcemy „przegrać sprawy” naszego Świętego, musimy być obecni w Rzymie.

Ks. Arkadiusz Nocoń - pomysłodawca rzymskich obchodów 750-lecia śmierci św. Jacka. Organizują je Kuria Metropolitalna w Katowicach i Księgarnia św. Jacka

« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji