Nowy numer 44/2020 Archiwum

Pełno żalu

Jeśli chcesz zadać pytanie w sprawie problemów w rodzinie napisz do mnie ipaszkowska@goscniedzielny.pl lub na adres redakcji skr. poczt. 659, 40-042 Katowice

Bezradność babci
W nawiązaniu do odpowiedzi dla studentki nie rozumiem, jak można „karmić” nienawiścią do babci. Jestem 70-letnią babcią i wiem, że ta rzekoma złośliwość nie jest bezpodstawna. Może to obrona przed ukrytymi atakami? Młodzi żyją w zakłamaniu, nie lubią prawdy, nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć, co jest dobre. Zachowują się lekceważąco wobec starszych osób. Z doświadczenia wiem, jak to boli, gdy w niedzielę ojciec rodziny, zamiast pójść z dziećmi do kościoła, zabiera młodszego syna do knajpy na piwo. A w tym czasie matka uruchamia pralkę, nie interesując się, czy córka, 11-latka, pójdzie do kościoła. Czuję się bezradna. Mama tej studentki to pewnie synowa, która nie czuje, że zło tkwi w niej. Ja moją synową przygarnęłam jak własne dziecko w jednej koszulinie, byłam na każde zawołanie, a teraz, gdy wnuki wyrosły, gdy obrosła w piórka, okazałam się niedobra.
Bezradna babcia


Surowo ocenia Pani młodsze pokolenie. I bardzo Pani uogólnia. Uznała Pani za pewnik, że opisana przez studentkę babcia jest teściową mamy. Tak nie jest. Zwracam uwagę, że w tamtej rodzinie problem ma ta jedna, marząca o idealnej rodzinie wrażliwa dziewczyna, która próbuje zadowolić babcię i nigdy się jej to nie udaje. Inna z czytelniczek w Pani wieku napisała, że córka powinna bronić mamy zawsze i wszędzie, sytuację wyjaśnić, z babcią pogadać. Tylko to właśnie babcia unika rozmów, wie swoje. Zdaję sobie sprawę, że to rzadka sytuacja. Całą sprawę oceniła Pani na podstawie własnych bolesnych doświadczeń. Są one od jakiegoś czasu powszechne, z tego samego powodu cierpi bardzo wiele osób. Że niedziele zmieniły charakter, że dzieci są wychowywane bez wiary. Widziałam wiele sytuacji, gdy babcie budowały mocne fundamenty wiary swoich wnuków. Wierzę, że oba pokolenia wrócą do Boga, a może rolą najstarszych jest teraz budowanie podstaw, by przynajmniej tęskniły do życia wiarą, by pojęły, za czym tęsknią, czego im w życiu brakuje.

Ośmieszanie poglądów
W życiu codziennym doświadczam ośmieszania z racji głoszenia prawd związanych z moralnością. Wychowaliśmy się z mężem w duszpasterstwie akademickim, tam zostaliśmy mocno ukształtowani, teraz stanowimy dla siebie wsparcie. Jeśli rozmawiam z moimi wierzącymi, często regularnie praktykującymi koleżankami, dowiaduję się, że nie widzą nic złego we wspólnym zamieszkaniu młodych, w stosowaniu środków antykoncepcyjnych. W domu jasno wyrażam swoje zdanie, ale dorosły syn twierdzi, że jestem nawiedzona, córka również potrafi być uszczypliwa. W pracy spoglądają na mnie ze zdumieniem, może śmieją się za plecami.
Ośmieszona


Były czasy wielkich prześladowań chrześcijan. Teraz pojawia się nowa tendencja: ośmieszanie wierzących. To bardzo mocna broń. Pani jest na nią odporna, stanowicie z mężem zgrany i silny duet. Myślę, że ma Pani w sobie dość siły, by jasno przedstawiać swoje poglądy w pracy, by dyskutować. Kultura masowa wprowadziła nowy model życia, publicystyka ośmiesza wierzących, krytycy i szydercy posługują się sloganami. Pani nie potrzebuje pomocy. Ale rodziny nastolatków koniecznie powinny pomóc swoim dzieciom, które zostają z problemem ośmieszenia zupełnie bezradne. Jest im ciężko, gdy słyszą uwagi o tym, że są drętwi, sztywni, brak im wyluzowania.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama