Nowy numer 4/2023 Archiwum

Widzę Cię, Zacheuszu!

O Kościele, który musi nauczyć się płakać z płaczącymi, mówi ks. prof. Tomáš Halík.

Marcin Jakimowicz: Martwi się Ksiądz Profesor o Kościół?

Ks. prof. Tomáš Halík:
Mój nauczyciel Josef Zvěřina napisał tekst „Kościół – moja miłość i mój krzyż”. Gdybym nie kochał Kościoła, nie martwiłbym się, nie byłbym gotowy, chętny i zdolny do tego, by dźwigać jego boleści i grzechy jak krzyż.

Nie drażnił Księdza triumfalizm polskiego Kościoła („Zobaczcie, mamy pełne świątynie!), z pewnym lekceważeniem spoglądającego na to, co dzieje się nad Wełtawą?

To, co działo się w Kościele, było owocem triumfalizmu – dumnego i głupiego pomieszania ziemskiego, niedoskonałego Kościoła, z ecclesia triumphans, doskonałym Kościołem świętych w niebie. To, co się dzisiaj dzieje, jest karą za triumfalizm, za ten grzech pychy. „Pełne kościoły” z pewnością kusiły do tego grzechu, ale triumfalizm nie dotykał (i nie dotyka) jedynie polskiego Kościoła, widać go było i w Czechach. W końcu przecież nawet samookreślenie Kościoła jako „Kościół męczenników” jest rodzajem triumfalizmu. A nie wszyscy byli męczennikami, bo w Kościele byli też kolaboranci…

Nie odczuwa Ksiądz dziś pewnej złośliwej satysfakcji: „A nie mówiłem?”…

Od czasu inicjatywy Dziesięciolecia Duchowej Odnowy Narodu Czeskiego, przez którą przygotowywaliśmy Czechów do ewentualnych zmian społecznych w latach 80. ubiegłego wieku, przestrzegałem przed pewnymi błędami i pokusami, a moje słowa naprawdę się sprawdziły. Ale nie czuję satysfakcji. W niektórych przypadkach naprawdę wolałbym się mylić. Kryzysy Kościoła mają udział w cierpieniu i śmierci Chrystusa. W czasie kryzysu zawsze coś umiera; często oznacza on konieczność przejścia przez ciemną noc uczucia porzucenia i samotności.

Jeżdżę po Polsce i wszędzie słyszę mantrę: „Kiedyś było jakoś lepiej”. Wzdycha w ten sposób wielu księży. Czy to nie ślepa uliczka?

Jasne, ale to też oznaka słabej wiary. Przeszłość nie wróci, zdrowa wiara dodaje odwagi, by przyjąć teraźniejszość jako Boże zadanie.

A może to oznaka starości? Zamiast zająć się tym, co „tu i teraz”, z sentymentem wspominamy to, co za nami…

Niektóre rodzaje demencji mogą dotyczyć również młodych ludzi.

Kościół nad Wisłą, którego brudy wychodzą dziś na jaw, musi nauczyć się „płakać z tymi, którzy płaczą”. Tymczasem znajomi księża opowiadali mi, że w seminariach na zajęciach z homiletyki przestrzegano ich przed okazywaniem na kazaniach jakiejkolwiek formy słabości, a nawet używania formy „przepraszam”. Nie pamiętam, bym słyszał kiedykolwiek w homilii podobne stwierdzenie…

Dlaczego tak się dzieje? Bo znów mamy do czynienia z triumfalizmem, który jest przeciwieństwem pokory. A ten prowadzi zawsze do samooszukiwania się i arogancji. Bóg karze pychę, poniża pysznych.

„Idealizowanie przeszłości i postrzeganie współczesności w kategoriach apokaliptycznych jest kolejnym i często spotykanym objawem tradycjonalistycznej głuchoty na wciąż rozlegający się w historii głos Boży” – pisze Ksiądz w „Popołudniu chrześcijaństwa”. Ależ to zdanie wywołało u niektórych furię… Lubi Ksiądz wsadzać kij w mrowisko?

Mówię i robię to, co uważam w sumieniu za swój obowiązek. To, że przysparza mi to wrogów, jest naturalną konsekwencją, z którą muszę się liczyć. Ale nie sprawia mi to szczególnej przyjemności. Nie jestem masochistą. Przeciwieństwem „tradycjonalizmu” jest Tradycja. Bo tradycjonalizm wybiera sobie jakąś formę (postać) chrześcijaństwa, Kościoła i teologii, wyrywa ją z kontekstu i chce utrwalić i uznać za wartość absolutną. Absolutyzacja wartości względnych jest idolatrią; tradycjonalizm jest herezją idolatrii, przez brak wiary w nieustanne działanie Ducha Świętego w historii Kościoła.

„To nie wiara przeżywa kryzys, ale sposób, w jaki ją głosimy” – powiedział Franciszek w katedrze w Quebecu. Tymczasem w Polsce słychać od czasu do czasu głosy: „Młodzi jeszcze zatęsknią i wrócą”. Do czego mają wrócić?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się