Nowy numer 5/2023 Archiwum

Ucieszona przyjaźnią

Dobrze, że tacy autorzy jak Iwona Smolka czują obowiązek ocalania pamięci o tych, których znali. Dzięki temu powstała „Droga do Obór”.

Na szczęście zaraz po wojnie słynny pałacyk w Oborach nie został oddany w ręce zarządu znajdującego się obok PGR-u, tylko literatów. W tamtejszym Domu Pracy Twórczej autorka poznała dziewięcioro swoich bohaterów: Annę Kamieńską, Ludmiłę Marjańską, Julię Hartwig, Tomasza Burka, Janusza Krasińskiego, Małgorzatę Baranowską, Jarosława Markiewicza, Jerzego Górzańskiego oraz Joannę Pollakównę. „Żadni z nich celebryci. Myślę jednak, że bez nich świat pisarski – tak zwane środowisko – zostałby bardzo zubożony. Dla mnie byli ważni i dziękuję losowi, że mogłam cieszyć się ich przyjaźnią” – podkreśla autorka.

Dzięki namysłowi, do którego skłonił ją, jak sama przyznaje, czas pandemii, powstały te pełne detalicznej wiedzy, aczkolwiek niepozbawione autorskiego retuszu wspomnienia o twórcach i przyjaciołach. Autorka w delikatny sposób uzmysławia czytelnikowi, że z bohaterami tej książki łączą ją więzi stanowiące istotną perspektywę narracji. Oprócz tego, że poznajemy ich życie i twórczość, Smolka, jak w jakimś żałobnym trenie, podprowadza nas do ich śmierci – wszyscy bowiem opisywani już nie żyją. „Jeśli nie udało nam się zaangażować, to znaczy, że nie warto było czytać” – cytuje ważne słowa Julii Hartwig, starając się w rozmowie z nią określić, jakie lektury są dla niej ważne. Ja odnoszę je do tej książki, która sprawiła, że „zaangażowałam się” w jej czytanie.

Barbara Gruszka-Zych

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy