Nowy numer 4/2023 Archiwum

Wiedza: ratunek przed propagandą

– Kościół ma być lepszy od innych, bo naucza o moralności. Ale wymaganie od niego myślenia kategoriami roku 2022 w latach 90. ubiegłego wieku jest błędne – mówi dr Paulina Guzik.

Agata Puścikowska: O co Twoim zdaniem chodzi w tej niekończącej się dyskusji o Janie Pawle II? To w sumie dziwna sprawa: jedni obrzucają go błotem, inni gloryfikują, „bo to nasz papież”. Młodzi ośmieszają lub ignorują. Zmierza to w dziwnym i niepokojącym kierunku…

Paulina Guzik:
Wszystko to właściwie było do przewidzenia. Przez dekady żyliśmy w bańce, a może i bajce. W tym tworze, „bajkobańce”, Jan Paweł II unosił się niemal nad ziemią, niczym istota pozaziemska. Aż tu nagle – bum! Nastąpiło odkrycie, że papież był człowiekiem, który mógł popełniać błędy i który mierzył się w Watykanie ze sprawami nieco trudniejszymi niż wyłącznie pielgrzymki do Polski. Okazuje się, że świętość to nie nieomylność. Runął więc w oczach Polaków mit nie tyle Jana Pawła II, ile jego papiestwa. Albo może po prostu papież zszedł na ziemię. Powiedzmy to sobie wprost: dopiero teraz osiągnął poziom realnego papiestwa. Realność nie wyklucza natomiast świętości.

Czy tylko my jako naród patrzyliśmy w taki sposób na Jana Pawła II?

Tak. I paradoksalnie właśnie dlatego Polacy w takim stopniu, jak mawia George Wei­gel, „chcą zatopić dziś jednego z największych swoich synów”. Inni bowiem, Włosi, Amerykanie, Meksykanie – w tym także doskonali dziennikarze – widzieli jego pontyfikat w pełnej krasie, także tej roboczej, watykańskiej. Widzieli zwyczajność, która, mam wrażenie, nam, Polakom przez lata całkowicie umknęła. Widzieli sprawy niełatwe, niedoskonałe, także błędy. Oni widzieli zwykły fakt bycia liderem, przywódcą, zarządcą i wszystko, co się z tym wiąże. Dlatego właśnie zagraniczni komentatorzy potrafią dzisiaj spojrzeć na ten pontyfikat przez pryzmat analizy, nie emocji.

Widać to doskonale w Twoim filmie „Szklany dom”. John Allen czy Valentina Alazraki, watykańskie niezależne ikony dziennikarstwa, wypowiadają się na temat papieża obiektywnie, znając fakty. Ale tylko Ty do nich dotarłaś.

Doprawdy nie wiem, dlaczego tylko ja. Allen czy Alazraki chętnie porozmawialiby także z innymi dziennikarzami, filmowcami. Ale może ich analiza, rozumiejąca czas, w którym to wszystko się działo, bo byli jego częścią, bo obiektywnie obserwowali ten pontyfikat przez całe dekady, nie pasowałaby do narracji… Nie mnie to oceniać. Każdy z nas, dziennikarzy, ostatecznie rozmawia z tymi, z którymi chce i których głos uważa za cenny w dyskusji.

Znamy konkrety dotyczące Jana Pawła II. Co Twoim zdaniem jest najistotniejsze? Jakie wydarzenia i działania papieża pokazują to, jak mocno był zaangażowany w walkę z nadużyciami? Wydaje się, że każdy katolik powinien mieć taką wiedzę.

Po pierwsze i co jest ogromnie ważne: oddał te sprawy Kongregacji Nauki Wiary oraz kard. Ratzingerowi. Mógł i powinien przekazać je w tamtych czasach Sekretariatowi Stanu, ale wiedział, że tam sprawy te ugrzęzną – więc zamiast latami walić głową w mur, ominął go. Osoby takie jak kard. Sodano wciąż miały możliwość blokowania spraw związanych z nadużyciami. To jest fakt. Wszystkie mechanizmy, które to umożliwiały, zostały szeroko omówione w „Szklanym domu”. To zresztą bardzo ważne w kontekście naiwności, którą mu się zarzuca: gdy papież widział, że będzie blokowany w którymś rzymskim gremium, np. w Kurii, obchodził to, tworzył na przykład fundacje, które „załatwiały” mu sprawy, a Kuria sobie płynęła swoim nurtem. Myślę, że na sprawę skandali seksualnych po prostu zabrakło mu czasu, zabrakło mu życia w jakimś sensie. Zrobili to kolejni papieże tworząc Papieską Komisję ds. Ochrony Małoletnich. Na tym polega kontynuacja papiestwa. Inny zarzut, jaki się pojawia, to obojętność. Dla mnie najbardziej „dowodowy” jest moment, gdy Wanda Półtawska zaniosła dokumenty „pod bluzką”. I wówczas absolutnie jakoś tej obojętności nie było. Nie ma jej też w słowach papieża, stanowczych i radykalnych. Pisał przecież, że nie ma miejsca w kapłaństwie dla tych, którzy krzywdzą młodych. Może zdradzę jedynie, kto chciał te słowa usunąć z przemówienia papieża do amerykańskich kardynałów. Tą osobą był kard. Sodano.

Często używa się argumentu, chociażby w przypadku o. Maciela: „To niemożliwe, by papież nie wiedział. Musiał wiedzieć!”. Faktycznie?

W medioznawstwie jest pewne ważne rozgraniczenie: fakty i percepcje. Możemy więc stwierdzić – bo nam się wydaje – że „papież musiał wiedzieć”. Z tego jednak, co mi wiadomo, jedyne rzetelne śledztwo dziennikarskie w tej sprawie przeprowadziła wspomniana Valentina Alazraki, która przez dekadę zajmowała się kwestią seryjnego przestępcy, manipulatora i oszusta – o. Maciela. Dziś mówi z całym przekonaniem, że papież o tym nie wiedział.

Percepcją jest też to, że kard. Ratzinger miał wszcząć śledztwo w sprawie Maciela bez wiedzy umierającego papieża. Jednak ten, kto zna relacje między Wojtyłą a Ratzin­gerem, wie, że to nie fakt, lecz percepcja. Faktem jest natomiast, że kard. Ratzinger nigdy nie zrobiłby niczego za plecami papieża. To Jan Paweł II kazał wysłać abp. Sciclunę – dziś ikonę walki z nadużyciami w Kościele – do Meksyku i Stanów Zjednoczonych, by badać tę sprawę. Działo się to w ostatnich tygodniach życia Jana Pawła II. To niepodważalne stwierdzenie. Faktem jest również, że ani TVP, ani TVN, ani nawet „The Boston Globe” nie zajmowały się przed 2002 rokiem tymi trudnymi sprawami. Wówczas nie była to sprawa ważna, priorytetowa w dyskursie społecznym. Jednocześnie mamy pretensje do Kościoła, że nie zajął się tym przed laty, jakby uprzedzając wszystkich.

Ale to Kościół powinien wytyczać standardy…

Oczywiście! Bardzo ważne, abym została dobrze zrozumiana: Kościół ma być lepszy od innych, bo naucza o moralności. Ale wymaganie od niego myślenia kategoriami roku 2022 w latach 90. ubiegłego wieku jest po prostu błędne. Kontekst czasów jest ważny. Musimy wziąć go pod uwagę, czy nam się to podoba, czy nie.

Czy w końcu uda się rozprawić z osobami, które blokowały wiedzę Jana Pawła II i działania w stosunku do przestępców w sutannach? Czy to jeszcze jest możliwe?

Wałkujemy ten temat w Kościele bezustannie – odpowiedzią na tę bolączkę jest przejrzystość. Weźmy raport McCarricka: czy ktoś jeszcze rozwodzi się nad tą sprawą? Nawet amerykańskie media niespecjalnie się nią interesują. Raport Maciela jest gotowy. Napisał go abp Charles Scicluna. Znając tego człowieka, mogę powiedzieć, że wiem, iż zrobił to doskonale. Opublikujmy go! Problem polega na tym, że nie jest to decyzja Pauliny Guzik, Marcina Gutowskiego, tego czy innego biskupa w Polsce, USA, Meksyku. Decyzja należy do papieża. Czy kiedyś doczekamy się transparencji? Mam nadzieję. Czy prawda się obroni? Nie mam wątpliwości. Czy po takiej transparencji papież pozostanie świętym? Pozostanie. Czy „polecą” głowy z jego otoczenia? Tak. Zresztą część tych ludzi stanęła już przed Panem Bogiem. Może właśnie dlatego tego raportu jeszcze nikt poza watykańskimi urzędnikami nie widział.

Co jest potrzebne, żeby prawda o papieżu Polaku była powszechna? Prawda, nie propaganda „anty” lub „pro”.

Tylko wiedza. Nic innego nas nie uratuje. Analityczna, głęboka wiedza o tym pontyfikacie, formacja młodych w modelu Instytutu Tertio Millenio czy Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”, w modelu intelektualnym, poważnym i szczerym. Nie wolno się bać trudnych tematów, pytań młodzieży, które nurtują i bolą. To jedyny ratunek przed propagandą. To jedyny ratunek przed hołdowaniem z góry założonym tezom.

Twoja praca to obecnie również opisywanie dramatu wykorzystywania seksualnego w kolejnych zgromadzeniach. Właśnie opublikowałaś tekst – śledztwo dziennikarskie, o nadużyciach u jezuitów. Jak sobie, tak od strony psychicznej i duchowej, z tym radzisz?

Dla mnie osobiście to trudne i bolesne. Często płaczę ze skrzywdzonymi, walę sama głową w mur. Chciałabym, aby tego problemu w Kościele już nie było. Czy wierzę że Jan Paweł II pomaga mi w każdym artykule, który kapie aż ludzkim cierpieniem? Wierzę. Po prostu.•

Paulina Guzik

dziennikarka telewizyjna, doktor nauk o mediach, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie, reżyserka i scenarzystka filmu „Szklany Dom – odpowiedź Jana Pawła II na kryzys wykorzystywania seksualnego w Kościele”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy