Nowy numer 33/2018 Archiwum

Kto nie doświadczył, nie rozumie

Cykl: Filary wiary To jest niemożliwe, żeby kontakt z żywym Bogiem nie ożywiał! Trzydzieści lat temu doświadczyłem ta- kiego ożywienia: przeżyłem tzw. chrzest w Duchu Świętym.

I to kompletnie wbrew swojej woli! Przyjechał kiedyś do nas francuski dominikanin, charyzmatyk. Mówi: zróbmy spotkanie modlitewne. Odpowiadam: „Po co? Jest Msza, wystarczy”. „Może jednak?”. W końcu wylądowaliśmy w barokowym refektarzu. Francuz coś opowiada, tłumaczy jakaś urszulanka i ja. Na zmianę.

Tłumaczę, tłumaczę, ale mi się znudziło. I siadam z tyłu zdenerwowany. Jak długo to jeszcze potrwa? Siedzę zły. Nie wypada wyjść. I nagle niespodziewanie spada na mnie ogromny pokój wewnętrzny. Spokój majestatu. Tak jakbym siedział nad morzem o zachodzie słońca, słuchał łagodnych fal. Myślę: „Co się dzieje?” Rozglądam się zdumiony, ale mi mówią: „Niech się ojciec nie rozgląda, bo to nas rozprasza”. Nie, to nie. Siedzę dalej zanurzony w tym pokoju.

A ja jestem strasznie nerwicowy i depresyjny! A tu nagle taki pokój. I zdziwiony czuję, że z mego serca tryska silny strumień. Przeraziło mnie to kompletnie. Myślę: pójdę do psychiatry. Ale gdzie go znaleźć? A może do przeora? Nie, bo się chłop przestraszy… Siedzę przerażony i nagle dostrzegam coś jakby napisy w filmach u dołu ekranu.

Widzę wyraźnie: „Kto we mnie wierzy, z jego wnętrza popłyną strumienie wody żywej”. Ooo, to mnie całkowicie przekonało i uspokoiło. Stało się to 30 lat temu, a pamiętam, jakby to było wczoraj! Wielu kpi z takich doświadczeń, machają od niechcenia: ech, charyzmatycy, bo kto tego nie doświadczył, nic nie zrozumie. Nic a nic. Trudno o tym opowiedzieć, bo słowa są wobec tej tajemnicy bezradne.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama