Nowy numer 44/2020 Archiwum

Coraz mnie mniej

Człowiek niknie w oczach. Pozostają skóra i kości. Jakie są duchowe korzenie anoreksji – śmiertelnej choroby „dobrych domów”? Czy choremu pomoże modlitwa kapłana?

Każdego dnia szukam pomocy u ludzi – czytam na blogu „Lee – anoreksja moje drugie ja”. Przede mną odwiedziło go aż 353 408 osób. „Czekam na kogoś, kto powie NIE mojej anoreksji, kogoś, kto zawalczy o moje życie. Ale czy tacy ludzie istnieją? Kogo obchodzi to, że ja cały czas walczę sama i już nie mam siły? Potrafię pomagać innym chorym ale nie umiem pomóc sama sobie”.

Córeczka tatusia
– Przyczyn anoreksji jest wiele – uważa dr Barbara Lachowska, psycholog z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – Niektórzy nawet twierdzą, że by choroba wystąpiła, konieczne jest jednoczesne wystąpienie różnych czynników. Mara Selvini-Palazzoli ze szkoły mediolańskiej podaje dwa podstawowe źródła anoreksji: uwarunkowania rodzinne i model zachodniej kultury. Ważne jest przede wszystkim zauważenie problemu, bo ukrywanie choroby to jedna z cech anoreksji. Chory odrzuca wszelkie formy pomocy, w tym także pomoc lekarską. Anoreksja upowszechnia się między innymi dlatego, że zaczynamy gubić się w dobrobycie, stawiamy sobie coraz większe wymagania i żądania – dopowiada Renata Strzyżewska, psycholog kliniczny. – Anoreksja, czyli dosłownie „nałóg głodu”, to choroba bardzo dobrych domów – wyjaśnia Agata Rusak, psycholog.

– Dotyka dzieci wysoko intelektualnie postawionych rodziców, ludzi ze świata sztuki, nauki. To choroba nie tych rodzin, w których panuje chaos, ale superuporządkowanych. Ciasny kołnierzyk, ostre zasady dotyczące dzieci w wieku 9–13 lat owocują znaczną większością przypadków najwcześniejszej anoreksji. Często w takich domach kontrola jedzenia jest jedyną rzeczą, która zależy od dzieci i nad którą są w stanie zapanować. Reszta jest zarządzana przez rodziców. Dzieci muszą wydrzeć sobie rejon, który należy tylko do nich. „Choćby rodzice szaleli, nie są w stanie zmusić mnie do jedzenia” – myślą. To wielki krzyk: „Zauważcie mnie!” – ale nie jako obiekt do spełniania waszych oczekiwań, lecz jako indywidualność.

Problem ten znakomicie widać w programie „Od przedszkola do Opola”. Mamusie wypychające trzy-, czteroletnie maluchy wyjaśniają: „Sama chciałam zostać piosenkarką. Jakoś nie wyszło, więc może ona…” – Tak. To troszkę jak w opowieści de Mello – wyjaśnia Agata Rusak. – Idzie matka z dwojgiem dzieci. To przyszły lekarz i przyszły prawnik – przedstawia maluchy … Współczesna, nastawiona na kult ciała kultura nas nie rozpieszcza. Wszyscy wokół się odchudzają. Nawet prezydent się odchudza – czytamy. Ale nie jest to podstawowa przyczyna anoreksji. Gdyby tak było, chorowalibyśmy wszyscy.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także