Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kowal: musimy wyjść z klinczu

Rozmowa z Pawłem Kowalem, eurodeputowanym, który zdecydował się opuścić PiS.

Andrzej Grajewski: Dlaczego opuścił Pan szeregi PiS, partii, z którą związana była cała Pana kariera polityczna?
Paweł Kowal: – Odszedłem, ponieważ PiS przestał być partią, która reprezentuje wiele nurtów i środowisk, i stracił zdolność wygrania w skali kraju jakichkolwiek wyborów. Jestem zaś przekonany, że Polska potrzebuje tego, aby rządy Platformy Obywatelskiej zostały przerwane, gdyż nie przyniosły niczego dobrego dla kraju. To zaś nie nastąpi tak długo, jak długo walka polityczna będzie ograniczała się do wymiany ciosów między dwoma największymi partiami, dla których wzajemne zwalczanie stało się najważniejszym celem uprawiania polityki. Wyniki wyborów samorządowych potwierdzają, że społeczeństwo tą walką jest już zmęczone. Obie partie mają wynik dużo gorszy, aniżeli zakładały. Znamienny jest także sukces Komitetu Wyborców Rafała Dutkiewicza, który wprowadził swoją listę do sejmiku samorządowego na Dolnym Śląsku. Pokazuje to, że wśród prawicowych wyborców jest oczekiwanie na nową ofertę programową.

Prezes Kaczyński powiedział, że gdyby nie Wasza „czarna groteska”, jak określił próbę tworzenia nowego ugrupowania przez byłych polityków PiS, to jego partia wygrałaby te wybory.
– Przed wyborami prezes twierdził coś innego. Mówił, że nasze odejście nie ma dla elektoratu PiS żadnego znaczenia i możemy sobie odchodzić, kiedy chcemy. A wszystko zaczęło się od wyrzucenia bez podawania powodów dwóch posłanek na finiszu kampanii wyborczej, co pociągnęło za sobą cały łańcuch dalszych wydarzeń. Nie chcę publicznych sporów z prezesem Kaczyńskim. Wiele mu zawdzięczam. Prawo i Sprawiedliwość miało swoje wielkie momenty, w których uczestniczyłem, i jestem za to wdzięczny zarówno prezesowi, jak i licznym przyjaciołom w PiS.

Co dalej z nowym ugrupowaniem?
– Trzeba oczywiście tworzyć struktury. Najlepiej, jeśli się uda także założyć własny klub parlamentarny. Jednak najważniejsze jest pokazanie społeczeństwu naszego programu. Będzie w nim zapisane definitywne zakończenie wojny polsko-polskiej, konsekwentne i zdecydowane powiedzenie „nie” jałowym sporom, a przede wszystkim zbudowanie integralnego programu prorodzinnego. Musimy pokazać obywatelom, że możliwe jest budowanie programu nakierowanego na rozwój w oparciu o politykę prorodzinną. Aż dziw bierze, iż dotąd na prawicy nie znalazło się ugrupowanie, które w centrum swego programu postawiłoby taką diagnozę, że najgorzej na procesie transformacji ustrojowej wyszła polska rodzina, od której zaczyna się przecież siła społeczeństwa i państwa. Promocja rodziny powinna być na sztandarach naszego ruchu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Andrzej Grajewski

Dziennikarz „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Świat”

Doktor nauk politycznych, historyk. W redakcji „Gościa” pracuje od czerwca 1981. W latach 80. był działaczem podziemnych struktur „Solidarności” na Podbeskidziu. Jest autorem wielu publikacji książkowych, w tym: „Agca nie był sam”, „Trudne pojednanie. Stosunki czesko-niemieckie 1989–1999”, „Kompleks Judasza. Kościół zraniony. Chrześcijanie w Europie Środkowo-Wschodniej między oporem a kolaboracją”, „Wygnanie”. Odznaczony Krzyżem Pro Ecclesia et Pontifice, Krzyżem Wolności i Solidarności, Odznaką Honorową Bene Merito. Jego obszar specjalizacji to najnowsza historia Polski i Europy Środkowo-Wschodniej, historia Kościoła, Stolica Apostolska i jej aktywność w świecie współczesnym.

Kontakt:
andrzej.grajewski@gosc.pl
Więcej artykułów Andrzeja Grajewskiego

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się