Nowy numer 25/2018 Archiwum

Radość w cieniu tragedii

O metodzie in vitro z prof. Januszem Gadzinowskim rozmawia Szymon Babuchowski

Prof. Janusz Gadzinowski – kierownik Katedry i Kliniki Neonatologii Uniwersytetu Medycznego im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu.

Szymon Babuchowski: Jakie Pan, lekarz zajmujący się noworodkami i kierownik największej kliniki neonatologii w Polsce, dostrzega zagrożenia w metodzie in vitro?
Prof. Janusz Gadzinowski: – W wielu krajach, gdzie ta metoda została upowszechniona, występuje „epidemia ciąży mnogiej”. Liczba ciąż wielopłodowych wzrasta dramatycznie w niektórych grupach wiekowych kobiet – podwaja się, a nawet potraja. Stało się tak w krajach Europy Zachodniej, w USA i Kanadzie. Z tym z kolei wiąże się wzrost liczby wcześniaków, ponieważ trojaczki, czworaczki czy pięcioraczki nigdy nie rodzą się o czasie. Czasami rodzą się tak wcześnie, że wszystkie umierają.

A innym razem jedne są zabijane, żeby przeżyły inne…
– Tak, to zjawisko jest dla mnie straszliwe. Czasem wszczepia się więcej zarodków, np. od 3 do 5, żeby kobieta na pewno zaszła w ciążę, a potem się je eliminuje, żeby zwiększyć szanse tych, które zostają. Zwykle eliminuje się te, które mają wady, ale jeżeli nie ma wad, to po prostu zabija się tam, gdzie trafi igła.

Dla zwolenników tej metody to nie jest problem?
– Kilka lat temu słuchałem w Szczyrku wykładu prof. Szamatowicza, prekursora in vitro w Polsce. Mówił między innymi o częstszym występowaniu wad wrodzonych, słyszałem też gdzie indziej profesora Schenkera, który mówił o terminacji, czyli o zabijaniu dzieci w łonie matki jak o normalnym zjawisku. Tak jakbyśmy zabili kurczaka.

Czy zdarza się, że zamrażane zarodki giną?
– Tak. Był już w Polsce taki skandal, że setki, jeśli nie tysiące zarodków zginęły na skutek błędu technicznego czy organizacyjnego. Ale nawet jeśli wszystko przebiega zgodnie z planem, dochodzi do obumierania części zarodków w fazie ich rozmrażania. Często słyszę od lekarzy: my tych zarodków
nie zabijamy, my je zamrażamy. Ale do jakiego czasu? Czy większość z nich ma pozostać zamrożona na zawsze? Co z ich możliwością rozwoju po dłuższym czasie? O ile wiem, maleje.
« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama