Nowy numer 24/2019 Archiwum

Praca jest zdrowa

O pieniądzach dużych i kieszonkowych z ministrem finansów Jackiem Rostowskim rozmawiają Tomasz Rożek i Sebastian Musioł.

Tomasz Rożek, Sebastian Musioł: Czy Pan lubi pieniądze?
Jacek Rostowski: – Mówi się, że pieniądze szczęścia nie dają, ale ich brak jest bardzo dotkliwy. Myślę, że wyższość gospodarki rynkowej nad komunistyczną polega na tym, że mamy możliwość w dużo większym zakresie wybierać, jak chcemy żyć. Ja nigdy nie stawiałem sobie za cel zarabiania bardzo dużych pieniędzy. Ale w żadnym stopniu nie gardzę – wprost przeciwnie, mam bardzo duży podziw dla tych, którzy są w stanie przeprowadzić bardzo duże przedsięwzięcia, które usprawiedliwiają się tym, że są rentowne.

Uważa się Pan za liberała gospodarczego. Jaka powinna być rola dobrego ministra finansów w gospodarce rynkowej?
– Nie pozwolić, by okresowe wahnięcia w gospodarce przekształciły się w katastrofę. A to widzimy na przykładzie obecnego kryzysu w wielu krajach świata. Minister finansów nie może reagować nerwowo czy panicznie, do czego wielu ludzi nas zachęcało. Ktoś powiedział, że dobry bankowiec centralny to jest ktoś, kto zabiera rum, kiedy zabawa się rozkręca. I w pewnym sensie tak powinien postępować minister finansów. To znaczy nie jest dobrym ministrem finansów ten, który pozwala, żeby w dobrych czasach przesadnie obniżono podatki, przesadnie zwiększono wydatki. Dobry minister finansów powinien tak kierować gospodarką, aby w średnim i długim okresie można było zmniejszyć obciążenia podatkowe.

Jak Pan zarobił swoje pierwsze pieniądze?
– Jako wykładowca na Uniwersytecie w Kingston w Wielkiej Brytanii.

Żadne koszenie trawy czy przycinanie żywopłotu?
– Nie.

Ważniejsze, Pana zdaniem, jest, by obywatele mieli więcej pieniędzy w portfelu czy pusty portfel kosztem domkniętego budżetu?
– To fałszywa alternatywa. Musimy utrzymywać zrównoważony budżet z tendencją do malejących podatków i wydatków.

To weźmy szczegóły. Rząd chce przenieść część wpływów z Otwartych Funduszy Emerytalnych na konto ZUS. To przerzucanie pieniędzy przeznaczonych dla przyszłych emerytów do bieżącego finansowania budżetu.
– Ten system jest na tyle skomplikowany, że łatwo się w nim pogubić, ale tak naprawdę to teraz funkcjonuje dokładnie tak: bierzemy składki i dość skomplikowaną i okrężną drogą przekazujemy je via OFE do ZUS – właśnie na bieżące finansowanie emerytów. Tak jest teraz. Jest jeszcze coś, o czym rzadko się mówi. Europejski Urząd Statystyczny, Eurostat dodaje do długu publicznego obligacje, które posiadają OFE. Deficyt w obliczeniach Eurostatu jest więc znacznie wyższy, a to nam bardzo utrudnia przystąpienie do strefy euro.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji