Nowy numer 5/2023 Archiwum

Kiedy pękają kapary

Wraz z Koheletem kładziemy na szali różne sfery ludzkiego życia, na gorąco zapisując wyniki doświadczeń przeprowadzanych w ciemności. Do opisu takiego doświadczenia – niepewnego, ulotnego, a jednocześnie dotykającego najgłębszych pokładów duszy człowieka – najlepiej nadaje się poezja.

Mimo to Kohelet bynajmniej nie zachęca do szukania cierpienia. Przeciwnie, w księdze tej znajdziemy dość rzadką – przyznajmy – w Biblii pochwałę zmysłowej przyjemności: „Nic lepszego dla człowieka niż żeby jadł i pił, i duszy swej pozwalał zażywać szczęścia przy swej pracy” (2,24). Świadomość czekającej nas śmierci nie jest bynajmniej przeszkodą w doświadczaniu radości życia, a nawet okazuje się argumentem za tym, by czerpać ją intensywniej: „Ciesz się, młodzieńcze, w młodości swojej, a serce twoje niech się rozwesela za dni młodości twojej. I chodź drogami serca swego i za tym, co oczy twe pociąga; lecz wiedz, że z tego wszystkiego będzie cię sądził Bóg! Więc usuń przygnębienie ze swego serca i oddal ból od twego ciała, bo młodość jak zorza poranna szybko przemija” (11,9-10).

Zatem ciesz się. Czyń to z rozwagą, ale ciesz się, póki możesz – mówi Kohelet. A wszystkie te rozważania prowadzą nas do wstrząsająco pięknego finału:

Pomnij jednak na Stwórcę swego w dniach swej młodości, zanim jeszcze nadejdą dni niedoli i przyjdą lata, o których powiesz: „Nie mam w nich upodobania”; zanim zaćmi się słońce i światło (…) i drzewo migdałowe zakwitnie, i ociężałą stanie się szarańcza, i pękać będą kapary; bo zdążać będzie człowiek do swego wiecznego domu i kręcić się już będą po ulicy płaczki; zanim się przerwie srebrny sznur i stłucze się czara złota, i dzban się rozbije u źródła, i w studnię kołowrót złamany wpadnie; i wróci się proch do ziemi, tak jak nią był, a duch powróci do Boga, który go dał.

(12,1-2a.5c-7)

Kres na kres

To jedna z najbardziej niezwykłych alegorii ludzkiego odchodzenia, jakie można spotkać w literaturze. Spiętrzenie obrazów osiąga tu rzadko spotykany (nawet w poezji) stopień. Wiele metafor brzmi tajemniczo: drzewo migdałowe zakwita na wiosnę jako pierwsze, ale biel jego kwiatów kojarzy się z siwizną starca – mamy więc tu jednocześnie umieranie i odradzanie się życia. Kapary są przyprawą pobudzającą i ułatwiającą trawienie, używano ich dla pobudzenia apetytu albo jako afrodyzjak. Ich małe pąki kwiatowe zbierane są z młodego krzewu, zanim zaczną kwitnąć. Pękające kapary będą zatem symbolem seksualnej impotencji, ale też szerzej – utraty życiowej mocy. A już czterowiersz z przerwanym sznurem, stłuczoną czarą, rozbitym dzbanem i złamanym kołowrotem jest kumulacją obrazów końca. Wskazuje na ostateczne odcięcie od źródła życia, które ma się dokonać po to, by – paradoksalnie – człowiek mógł do Źródła, którym jest Bóg, powrócić.

Trudno się dziwić, że piękno i mądrość tej księgi ukochali poeci różnych epok. Szczególnie upodobali ją sobie metafizyczni poeci baroku, rozmiłowani w paradoksach. Jednak i w wieku XX znalazł Kohelet wiernych uczniów. Czyż bowiem nie w tym samym duchu pisane są wielkie poematy Eliota „Ziemia jałowa” czy „Wydrążeni ludzie”? W polskiej liryce pod znakiem Koheleta pozostawała późna poezja Anny Kamieńskiej, która zresztą jest autorką jednego z polskich tłumaczeń księgi. Konstanty Ildefons Gałczyński („Notatki z nieudanych rekolekcji paryskich”), Jarosław Marek Rymkiewicz, Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki – wszyscy oni na różnych poziomach i w różnym stopniu inspirowali się w swojej twórczości tym niezwykłym biblijnym tekstem. Oddziałuje on także na popkulturę – wystarczy chociażby przywołać słowa piosenki Perfectu, napisane przez Jacka Cygana: „Wszystko ma swój czas/ I przychodzi kres na kres”. W paradoksie tego ostatniego wersu, będącego niejako dopowiedzeniem tego, czego sam Kohelet wprost nie mówi, tkwi cała nasza nadzieja. •

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL