Nowy numer 08/2024 Archiwum

Święta góra Sobór

60 lat temu Kościół podjął ogromne dzieło, które przerosło przewidywania jego uczestników. Tak działa Duch Święty.

Był schyłek lata 1962 roku. W dniach 8–16 września Jan XXIII zamknął się w średniowiecznej wieży San Giovanni, wznoszącej się na zachodnim krańcu Watykanu, żeby odprawić prywatne rekolekcje. Zbierał duchowe siły przed otwarciem Soboru Watykańskiego II. „Panie Jezu, pokryj moje braki. »Panie, Ty wszystko wiesz: Ty wiesz, że Cię miłuję«” – zapisał pod datą 15 września. Poniżej zanotował „streszczenie wielkich łask”, jakie otrzymał. Za pierwszą z nich uznał to, że przyjął „z prostotą zaszczyt i ciężar pontyfikatu”. Wyraził radość, że nie uczynił „nic, naprawdę nic, aby to spowodować”. Za drugą wielką łaskę poczytał „jako proste i możliwe do natychmiastowego wykonania” ukazane mu „pewne plany (…) o wielkim znaczeniu i odpowiedzialności, gdy chodzi o przyszłość”. I zaraz sprecyzował, że „od razu, w pierwszej rozmowie z moim sekretarzem stanu, w dniu 20 stycznia 1959 r., wystąpiłem z projektami – o których poprzednio wcale nie myślałem – dotyczącymi zwołania Soboru Powszechnego i Synodu Diecezjalnego oraz reformy prawa kanonicznego, a przeciwnymi wszystkim moim dotychczasowym poglądom i wyobrażeniom na ten temat”. Musiało to być zdumiewające doświadczenie. „Ja sam byłem zaskoczony tymi propozycjami, których nikt mi nigdy nie podsuwał” – zapisał, dodając, że „potem już wszystko wydawało mi się takie naturalne w swym natychmiastowym i ciągłym rozwoju”.

Dostępna jest część treści. Chcesz więcej? Zaloguj się i rozpocznij subskrypcję.
Kup wydanie papierowe lub najnowsze e-wydanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zapisane na później

Pobieranie listy