Nowy numer 33/2018 Archiwum

Komentuje

Uniewinnienie Ciastonia jest konsekwencją pewnej filozofii stosowania prawa, a właściwie bezkarności czołowych funkcjonariuszy dawnego systemu.

Generał Ciastoń karierę zaczynał jako oficer śledczy w stalinowskiej bezpiece. Można powiedzieć, że był szarą eminencją tego ponurego resortu. Inspirował oraz nadzorował wszystkie najważniejsze operacje dotyczące Kościoła. Po procesie toruńskim pozbyto się go dyskretnie z kraju, został ambasadorem w Albanii. Dzisiaj, jako niewinny, będzie korzystał ze wszystkich materialnych przywilejów specjalnej emerytury.

Uniewinnienie Ciastonia jest konsekwencją pewnej filozofii stosowania prawa, a właściwie bezkarności czołowych funkcjonariuszy dawnego systemu. Gdyby jego proces zaczął się w 1989 r., łatwiej byłoby uzyskać wyrok skazujący. W wielu wystąpieniach obrońców ludzi oskarżanych o zbrodnie komunistyczne powracała myśl, że to nie oni, ale system był wszystkiemu winien. Sąd najwyraźniej podzielił te wątpliwości, odsyłając nas z ewentualną apelacją do historii, czyli nigdzie.

« 1 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama