GN 43/2020 Archiwum

Trzymiesięczna minister

Francja. Francuska minister spraw zagranicznych Michele Alliot-Marie, powołana na to stanowisko zaledwie trzy miesiące temu, podała się do dymisji. Powód?

Prasa ujawniła, że pod koniec grudnia pani minister spędzała urlop w Tunezji, korzystając z gościnności biznesmena związanego z ówczesnym prezydentem Zinem el-Abidinem Ben Alim. W styczniu Ben Ali został odsunięty od władzy po masowych protestach i uciekł do Arabii Saudyjskiej.

Prezydent Sarkozy chronił do tej pory szefową MSZ, choć przyznał, że pomysł spędzania wakacji w kraju ogarniętym zamieszkami „nie był najlepszy”. Po tej aferze polecił też swoim ministrom, aby spędzali wakacje raczej w kraju niż za granicą. Według prasy, rodzice Alliot-Marie podczas jej wakacji w Tunezji kupili przedsiębiorstwo od biznesmena z kręgu obalonego tunezyjskiego prezydenta.

Niezależnie od oceny „niezręczności” francuskiej minister, nasuwa się jedna refleksja: we Francji konsekwencje utraty publicznego zaufania są natychmiastowe. Nie ma kluczenia, krycia, wręczania kwiatów po wielkiej wpadce. Taka kultura polityczna. W Polsce – po dużo większych „niezręcznościach”, o skandalach i tragediach nie mówiąc, głowy ministrów jakoś nie lecą. U nas ministrom wręcza się kwiaty. Taka kultura.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama