Nowy numer 24/2021 Archiwum

Lizbona w Polsce

Warszawa. Prezydent Lech Kaczyński podpisał traktat lizboński. W ten sposób w Polsce zakończył się proces jego ratyfikacji.

Wcześniej traktat reformujący Unię Europejską przyjęły prawie wszystkie kraje członkowskie. Spośród 27 państw tylko obywatele Irlandii mogli wypowiedzieć się na ten temat w drodze referendum. W ubiegłym roku odrzucili dokument. Pod wpływem nacisków głosowanie zostało powtórzone 2 października br. – tym razem aż 67,1 proc. Irlandczyków było na „tak”.

Aby traktat mógł wejść w życie, potrzebny jest jeszcze podpis czeskiego prezydenta. Tymczasem Vaclav Klaus uzależnia to od ponownego pozytywnego orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego oraz od dopisania do tekstu traktatu gwarancji, że Karta Praw Podstawowych, będąca częścią traktatu, nie umożliwi roszczeń majątkowych ze strony Niemców. Polska i Wielka Brytania na drodze specjalnego protokołu otrzymały gwarancje, że orzecznictwo trybunałów europejskich nie ma pierwszeństwa przed prawem krajowym w kwestiach socjalnych (Wielka Brytania) i kwestii rodzinnych i moralnych (Polska).

Traktat z Lizbony jest kolejnym krokiem w kierunku ścisłej integracji kontynentu. Unia Europejska zyskuje osobowość prawną. Zwiększa się rola Parlamentu Europejskiego, który wraz z Radą UE (ministrów) będzie współdecydował w przyjmowaniu większości aktów prawnych. Od 2014 roku ma obowiązywać podejmowanie decyzji tzw. podwójną większością – 55 proc. krajów reprezentujących 65 proc. ludności. Zmniejszona zostaje liczba obszarów (o 40), w których dotychczas obowiązywała zasada jednomyślności. Traktat ustanawia urząd przewodniczącego Rady Europejskiej („prezydenta” Unii) wybieranego na dwa i pół roku oraz wzmacnia rolę wysokiego przedstawiciela UE ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

W traktacie jest zapis o solidarności energetycznej, na czym zależało m.in. Polsce. Będzie też istniał mechanizm pozwalający na blokowanie niekorzystnych dla danego kraju decyzji, jeśli zgromadzi on wokół siebie pewną grupę państw. Zwolennicy traktatu mówią o usprawnieniu Unii na arenie międzynarodowej. Przeciwnicy twierdzą, że dokument ma charakter antydemokratyczny, tworzący z Europy quasi–państwo.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama