Nowy numer 49/2020 Archiwum

Huragany

W powietrzu unosi się tylko zapach śmierci. Stolica jazzu, Nowy Orlean, prawie w całości znalazła się pod wodą. Śmierć wielu osób, ewakuacja tysięcy pozostałych w bezpieczne miejsca. Dookoła totalna ruina. Katrina zebrała tragiczne żniwo.

Zeszłoroczny Ivan był szóstym huraganem pod względem siły, jaki przeszedł nad Atlantykiem, odkąd zaczęto mierzyć siłę wiatru. Zabójcza Katrina była jeszcze gorsza. Meteorolodzy nie mają dobrych wiadomości. Koszmar może się powtórzyć.

Huragany osiągają prędkości dochodzące do 350 km/h. – Najczęściej rozwijają się nad oceanami w strefie zwrotnikowej, których temperatura wód wynosi co najmniej 27 st. C – tłumaczy dr Leszek Ośródka, klimatolog z IMiGW w Katowicach.

Najczęściej pojawiają się la-tem i wczesną jesienią. – Ogrzana woda oceaniczna paruje, a następnie unosi się ku górze, gdzie błyskawicznie jest schładzana. Różnica temperatur oraz skraplana para wodna tworzy gęste chmury oraz duże ilości energii, która napędza rozwój huraganów – stwierdza katowicki klimatolog. Moc wyzwalana przez silny huragan porównywana jest do tej, jaką w ciągu 20 lat zużywają mieszkańcy Hongkongu.

Oko cyklonu
Kategoria I huraganu oznacza najmniejszą siłę wiatru, zaś kategoria V największą. – Jednak huragany niższej kategorii mogą spowodować więcej zniszczeń i szkód niż wyższe kategorie. Wszystko zależy od miejsca, gdzie znajduje się „centrum cyklonu” i gdzie ono uderzy – ocenia Wojciech Raczyński, meteorolog z IMiGW w Warszawie. Oko ma kształt kolisty lub owalny o średnicy 10–60 km. Jest pozbawione chmur, z bardzo słabym wiatrem, a nawet ciszą. Im niższe ciśnienie panuje w oku huraganu, tym jest on gwałtowniejszy, a wiatry w jego wnętrzu silniejsze. Po przesunięciu się nad stały ląd huragan szybko zanika pozbawiony zasilania w postaci pary wodnej. Tropikalne wichury zwykle trwają kilka dni. – W huraganie wiatr na półkuli północnej wieje w kierunku przeciwnym do wskazówek zegara, a na półkuli południowej w zgodnym – dodaje dr Leszek Ośródka.

Technika ujarzmiania
W ciągu ostatnich lat amerykańscy meteorolodzy zaobserwowali zwiększanie się aktywności huraganów nad Atlantykiem i rosnącej siły sztormów. – Jest to prawdopodobnie efekt globalnego ocieplenia i rosnącej temperatury oceanów – twierdzi Wojciech Raczyński. Kiedy wiatr przekroczy prędkość 39 mil na godzinę, cyklony zostają nazwane imionami. Od 1979 roku są to na przemian imiona męskie i żeńskie. Nazwy pomagają w komunikacji i zapobiegają pomyłkom. Dziś, dzięki komputerom, znakomitej łączności i satelitom żaden silniejszy wiatr nie ujdzie uwagi meteorologów. Wiedzą o jego nadejściu co najmniej dobę wcześniej. Niestety, ta wiedza nie pozwala całkowicie uniknąć ofiar.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama