Nowy numer 26/2022 Archiwum

Koło zamachowe II RP

Sto lat temu, na zakończenie uroczystości z okazji przyłączenia przyznanego Polsce Górnego Śląska, Wojsko Polskie z gen. Stanisławem Szeptyckim na czele przybyło do Tych, siedziby delegata biskupiego ks. prał. Jana Kapicy. Przy tej okazji górnośląski apostoł trzeźwości i formalnie zastępca biskupa wrocławskiego wypowiedział znamienne zdanie: „My, Ślązacy, nauczymy się od Was, braci Polaków z innych dzielnic, ładnie mówić, a Wy się nauczycie od nas pracować – a to będzie silna Polska na Śląsku”.

Przez te słowa przebija nadzieja na budowę wspólnej ojczyzny oraz duma z sukcesu cywilizacyjnego, który osiągnęli mieszkańcy, wznosząc jeden z większych ośrodków przemysłowych w Europie. Górnośląski Okręg Przemysłowy, rozrastający się od linii Gliwice– Mysłowice, do połowy XIX w. rozwijał się porównywalnie szybko do Zagłębia Ruhry. Dopiero na przełomie XIX i XX w. Zagłębie Ruhry zdominowało wewnątrzniemiecki rynek węglowy. Z tego powodu przemysłowcy górnośląscy łakomym wzrokiem patrzyli na Wschód, przede wszystkim na Królestwo Kongresowe i szybko rozwijającą się Łódź oraz Warszawę, licząc na opanowanie tych rynków. Po wybuchu Wielkiej Wojny stawiali oni najdalej idące żądania inkorporacyjne (przede wszystkim Zagłębie Dąbrowskie) oraz formułowali najbardziej szczegółowe programy gospodarczego uzależnienia ziem polskich.

Historia po 1918 r. zaczęła realizować ten projekt à rebours. To nie ziemie polskie miały stać się zapleczem rolniczym i odbiorcą wyrobów górnośląskiego przemysłu, lecz górnośląski węgiel miał stać się kołem zamachowym gospodarki II RP i jej najważniejszym towarem eksportowym.

Alianci po podpisaniu traktatu wersalskiego szybko zorientowali się w strategicznym znaczeniu tego fragmentu obszaru plebiscytowego, a ich debata wokół rozwiązania nierozwiązalnego zadania (w postaci podziału zrośniętego siecią najrozmaitszych powiązań gospodarczych okręgu) trwała praktycznie od podania wyników plebiscytu. Dopiero po nieudanej próbie militarnego rozwiązania tego sporu przez Polaków dyplomaci zachodni postanowili podzielić obszar plebiscytowy możliwie zgodnie z wolą mieszkańców. 20 października 1921 r. aliancka Rada Ambasadorów podjęła decyzję o dokonaniu w GOP-ie chirurgicznego cięcia. Aż dwie trzecie przemysłu przyznano Polsce. Niemcy zyskali za to większość spornego obszaru i ludności.

Skazani na eksport

Aby załagodzić skutki podziału i umożliwić zgodną kooperację podzielonych firm, 15 maja 1922 r. podpisano konwencję genewską, gwarantującą na okres 15 lat m.in. bezcłowy przewóz prefabrykatów i produktów rolnych oraz trzyletni okres bezcłowego wywozu 6 mln ton polskiego węgla do Niemiec. Polska warunkowo miała możliwość wywłaszczenia wielkiej własności przemysłowej obywateli i spółek niemieckich.

Skala zmian gospodarczych związanych z włączeniem większości GOP-u do województwa śląskiego jest trudna do przedstawienia. Polska 15 czerwca 1922 r. z kraju rolniczego stała się krajem rolniczo-przemysłowym. W jej granicach znalazło się ponad 50 kopalń, w których wydobywano trzy czwarte polskiego węgla. Jeszcze większa procentowo była produkcja koksu. W ponad 20 wielkich piecach produkowano cztery piąte polskiego żelaza. W przypadku cynku i ołowiu była to całość produkcji krajowej, zaś elektryczności – dwie trzecie. Podobna była rola przemysłu chemicznego. To też był podstawowy problem relacji Śląsk–Polska, gdyż zapotrzebowanie na węgiel, żelazo i energię elektryczną w kraju rolniczym było znacznie mniejsze niż potencjał regionu. Był on tym samym skazany na eksport części produkcji.

Na dodatek po okresie trzyletniego przymusowego zakupu węgla Niemcy postawili żądania polityczne i po ich odrzuceniu rozpoczęli w 1925 r. wojnę celną, której częścią było zaprzestanie zakupu polskiego węgla. Nie zniszczyło to jednak przemysłu górnośląskiego, ponieważ wojna celna nałożyła się na poprawę koniunktury światowej i strajk górników angielskich, dzięki czemu udał się powrót górnośląskiego węgla do krajów skandynawskich i państw bałtyckich. Pokłosiem tego konfliktu była też budowa portu w Gdyni i magistrali węglowej, którą zakończono jeszcze przed wielkim kryzysem. Rok 1928 był też jedynym w okresie międzywojennym, w którym wydobycie węgla było większe od tego z 1913 r.

Integracja i polonizacja

Obie ekipy polityczne rządzące w Polsce po 1922 r. – prawicowa do 1926 r. i sanacyjna do wybuchu II wojny światowej – miały zbliżone cele strategiczne wobec gospodarki regionu: integrację z pozostałymi dzielnicami oraz polonizację. Czyniono to odmiennymi metodami. W 1922 r. formalnie trzy czwarte przemysłu ciężkiego znajdowało się w rękach niemieckich, w większości koncernu Ballestrema (Huta Pokój) i Friedricha Flicka (huty Król i Laura, później Wspólnota Interesów). Jakiekolwiek przejęcia nie były łatwe. Pomijając brak środków, większość firm stanowiły spółki akcyjne, niekiedy z udziałem kapitału anglosaskiego, niektóre notowano na giełdach w Londynie czy Nowym Jorku. Ze względów politycznych – zapłata za wsparcie w plebiscycie i dalsze wiązanie gospodarcze – Polska zawiązała spółki z kapitałem francuskim i na dłuższy okres oddała im zarząd firm państwowych (koncern Skarboferm).

Rządząca początkowo chadecja stawiała na interwencjonizm, który metodami pośrednimi stopniowo miał pogłębiać związki przemysłu regionu z Polską. Towarzyszyć temu miała powolna wymiana elit gospodarczych i zarządów firm. Środków finansowych miał dostarczać Bank Śląski, którego Radą Nadzorczą kierował Wojciech Korfanty. Już jednak w połowie lat 20. zaczęto rezygnować z takich metod i sięgnięto po środki bezpośrednie, oskarżając właścicieli niemieckich o ukrywanie dochodów i ich nielegalne wyprowadzanie. Często były to zarzuty uprawnione, gdyż niemieccy właściciele tak reagowali na niepewną sytuację polityczną.

Wojewoda Michał Grażyński po 1926 r. nie miał już skrupułów i podobnie jak na innych polach, także w gospodarce stosował mniej lub bardziej ukrytą przemoc (spektakularne usuwanie niemieckiej kadry technicznej), co też prowadziło do pogorszenia relacji polsko-niemieckich. Wielki kryzys (1929–1934) zaszkodził górnośląskim koncernom, z których dwa największe (Huta Pokój i Wspólnota Interesów) w latach 30. spolonizowano, co oznaczało ich upaństwowienie. Symbolicznym efektem tych działań była polonizacja nazw większości firm górnośląskich. Rewersem tych praktyk były gwałtowne skoki cen i coraz mniejsze zatrudnienie oraz likwidacja całych gałęzi przemysłu (hutnictwo). Pracy brakowało nawet na Górnym Śląsku…

Niewykorzystana szansa

Lata 30. XX w. to dalsze niedoinwestowanie przemysłu górnośląskiego, teraz ze względów wojskowych. W obawie przed zajęciem tego obszaru przez Niemcy wolne środki kierowano na budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego. Niejako wbrew temu przez cały okres II RP najmniejsze województwo (1 proc. powierzchni!), zamieszkałe przez 1,1–1,3 mln mieszkańców (4 proc.), przyczyniało się do zasilania budżetu centralnego w wysokości kilkuset milionów złotych oraz podatkami pośrednimi i monopolami o podobnej wysokości. Za ponad 20 proc. eksportu stały firmy z tego obszaru (sam węgiel to 18 proc.).

Pomimo to potencjał gospodarczy regionu nie został wykorzystany w II RP. O przyczynach historycy gospodarczy będą jeszcze długo dyskutować. Paleta odpowiedzi rozciąga się od określenia wpływu wewnętrznego niedostosowania poszczególnych części kraju oraz konsekwencji polskich decyzji politycznych, szczególnie początkowego woluntaryzmu i późniejszej etatyzacji. Na drugim biegunie znajdują się wypowiedziana przez Niemcy wojna gospodarcza i kryzysowe paroksyzmy gospodarki europejskiej i światowej.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama