Nowy numer 3/2021 Archiwum

Czy Bóg potrzebuje reklamy

Reklamowanie wiary, religii i Pana Boga jest wymarzonym przedsięwzięciem dla agencji marketingowych. Tylko czy Bóg rzeczywiście potrzebuje reklamy?

Według Jerzego Sosnowskiego, pisarza i publicysty, trzeba oddzielić reklamę wiary od kreowania wizerunku Kościoła. – Wierni wierzą, że Kościół to mistyczne ciało Chrystusa, ale ponadto jest to organizacja o określonej strukturze i o określonym wizerunku społecznym, który obecnie w Polsce jest w kondycji gorszej niż kiedyś – podkreśla Sosnowski, zastrzegając, że język marek, promocji, marketingu jest zbyt słaby, by opowiedzieć o doświadczeniu wiary.

Mimo wszystko Kościół w Polsce potrzebuje, według Sosnowskiego, dobrych PR-owców. – Myślę o kształtowaniu wizerunku w obliczu obecnej – chciałbym wierzyć, że niesterowanej z jakiegoś wielkiego światowego centrum – kampanii niechęci do Kościoła katolickiego, i w Europie Zachodniej, i w Polsce – twierdzi Sosnowski. Według niego, specjaliści od kreowania wizerunku Kościoła są potrzebni choćby po to, by uniknąć takich wpadek, jak ogłoszenie zbiórki w Kościele na ofiary tsunami w kolizji z terminem Wielkiej Orkiestry. – Nie chcę powiedzieć, że powinniśmy milczeć o Roratach, bo te źle się „sprzedają”, a eksponować 24 grudnia, bo wtedy rozdaje się prezenty. Chodzi o to, żeby uniknąć prostych błędów, które zniechęcą do Kościoła ludzi wahających się między wiarą i niewiarą. To kwestie, z którymi dobry PR-owiec poradziłby sobie – podkreśla Sosnowski.

To nie produkt
Pytanie o reklamę Kościoła nabiera nowego wymiaru w kontekście tworzenia kaplic w centrach handlowych. O. Mirosław Pilśniak OP boi się sprowadzania wiary do produktu, za który można w jakikolwiek sposób zapłacić. – Wiara to jedyna rzecz na świecie, której nie da się kupić. Trzeba więc unikać na wszelkie sposoby miejsc i działań, które mogłyby sprowadzić doświadczenie wiary do roli produktu – podkreśla proboszcz dominikańskiego kościoła na warszawskim Służewie.

Mariaż reklamy z ewangelizacją przypomina godzenie wody z ogniem. W każdej reklamie zawsze jest przecież element blagi, picu, czasem nawet szantażu. Jak więc za jej pomocą promować zachowania etyczne? Czy zatem promocja (bo przecież nie reklama) wiary, zastosowana w Singapurze, miałaby sens także w Polsce? – Nie zachęcała do pójścia do kościoła, ale działała preewangelizacyjnie, uświadamiała istnienie rzeczywistości, której na co dzień nie dostrzegamy. To dobry, ale zaledwie wstęp do kroku ku wierze – podkreśla o. Pilśniak.

Zapis dyskusji „Czy chrześcijaństwo jest dobrą marką” znajdzie sięw marcowym numerze „Więzi”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama