Nowy numer 44/2020 Archiwum

Dokończą zdobycie Colca

Dziesięcioro śmiałków z Polski wybiera się do Kanionu Colca w Peru, żeby przebyć jego górny odcinek, nietknięty dotąd stopą człowieka.

To najgłębszy kanion na świecie. I to Polacy 27 lat temu, jako pierwsi ludzie na Ziemi, przebyli go. Przyniosło im to wielką sławę. Zostawili jednak niespenetrowany górny odcinek kanionu o długości 20 km. Rzeka Rio Colca, która wściekle rozbija się na głazach górnego odcinka, prowadzi tam za mało wody. Polacy w czasie wyprawy w 1981 roku nie mogli więc w tym miejscu spuścić na nią swoich kajaków i pontonu.

Wspinaczka z kajakiem
– Od tego czasu rozwinął się jednak tak zwany kanioning, czyli połączenie wspinaczki z kajakarstwem – mówi Szymon Sazanów z gliwickiego Akademickiego Klubu Turystycznego „Watra”. Wraz z przyjaciółmi już 17 sierpnia wyruszy do Peru. Najstarszy z nich ma 30 lat, a najmłodsza 22 lata. – Teoretycznie będziemy płynąć w dół. Ale możemy po drodze napotkać zawaliska. Będziemy wtedy się wspinać i transportować przez skały nasze kajaki – zapowiada Szymon Sazanów. Jerzy Majcherczyk, uczestnik pierwszej polskiej wyprawy do kanionu i autor książki „Zdobycie Rio Colca”, tak opisuje to miejsce: „Ten 20-kilometrowy, dziewiczy, nie zeksplorowany do dziś, górny odcinek kanionu o nazwie »Cruz del Condor« jest jednym z ostatnich dzikich zakątków naszego świata”.

Właśnie Majcherczyk dwa lata temu, na spotkaniu w Gliwicach, powiedział: „Marzy mi się, żeby to Polacy dokończyli eksplorację Kanionu Colca”. Przyjaciele z Klubu „Watra” pomyśleli wtedy: to wyzwanie dla nas! Od dłuższego czasu trenują już pływanie na górskich rzekach i gromadzą potrzebny sprzęt. – Nie wiemy, gdzie tak naprawdę się pchamy. I co nas może tam czekać. Nikogo przed nami tam nie było, więc tylko się domyślamy. Ale nastawiamy się na walkę z wodą – mówi Sazanów. – Właśnie, skąd wiadomo, że przed wami nie było tam Indian? – zgłaszamy wątpliwości. – To bardzo mało prawdopodobne. Kiedy 27 lat temu zjawili się tam pierwsi polscy kajakarze, Indianie bardzo się dziwili, że ktoś tam w ogóle się wybiera. Życie tamtejszych Indian jest wypełnione zapewnianiem sobie i rodzinom elementarnych potrzeb. Przyjemności czerpanej z uprawiania sportu w ogóle nie rozumieją. Dla nich podróż w tak surowy i trudno dostępny obszar nie ma sensu – wyjaśnia.

Wyprawa poślubna
W dzień w Colca panuje teraz upał powyżej 30 stopni Celsjusza. Nocą jednak temperatura spada do około 10 stopni. A woda w rzece jest lodowata. W Cruz del Condor młodzi Polacy będą szkicować mapy, badać budowę geologiczną i przepływ wody w Rio Colca. Zrobią też tysiące zdjęć. Jako odkrywcy nieznanych zakątków będą mieli prawo nadać im nazwy. Uczestnicy pierwszej polskiej wyprawy w 1981 roku nadali kilka nazw w Kanionie Colca, które zatwierdził później Instytut Geograficzny w Peru. Wśród tych nazw są np. „Wodospady Jana Pawła II”, „Kanion Polaków”, a nawet „Wodospad Czekoladowy”. Kajakarze ochrzcili go w ten sposób, marząc o jedzeniu, które musieli w Colca bardzo oszczędzać. Nowa wyprawa będzie jednocześnie podróżą poślubną dwojga kajakarzy: Ani i Zbyszka Baniów, którzy pobrali się 5 lipca. W prezencie ślubnym dostali... kajak. Ania to studentka medycyny, więc razem z Basią Majewską, swoją koleżanką ze studiów, będzie odpowiadać za „zabezpieczenie medyczne” wyprawy. Kanion Colca wrzyna się w głąb ziemi na nieprawdopodobną głębokość. Z lewej strony jego ściany wznoszą się na wysokość 3,2 kilometra, a z prawej strony na 4,2 kilometra. Kanion wije się aż przez 120 kilometrów. Spora jest też różnica poziomów między jego wlotem a wylotem: 1,1 km. A dno tej skalnej szczeliny to jedno z nielicznych miejsc na Ziemi, gdzie można zobaczyć krajobraz niemal księżycowy, surowy i pozbawiony jakiejkolwiek roślinności.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się