Nowy numer 32/2022 Archiwum

„Niepojęta Trójca” na ławie oskarżonych?

Czy w liturgii można wykonywać utwory autora, na którym ciąży zarzut poważnego przestępstwa? Czy dzieła powinny ponosić „karę” podobnie jak ich twórcy?

Środowiska odnowy muzyki liturgicznej próbują poradzić sobie z szokiem, jakim są oskarżenia wobec jednego z ojców tego ruchu.

Pieśni „zawieszone”

„W związku z wszczęciem śledztwa wobec dominikanina z Prowincji Tuluzy, o. André Gouzesa, przez francuską prokuraturę na podstawie zarzutu o napaść seksualną i gwałt na małoletniej osobie poniżej 15. roku życia, usilnie rekomendujemy zrezygnowanie z wykonywania utworów autorstwa o. André Gouzesa podczas liturgii, dopóki nie zapadnie wyrok sądu w tej sprawie”.

Oświadczenie takiej treści opublikował 11 maja Dominikański Ośrodek Liturgiczny w Krakowie. Do tekstu dołączono listę utworów, których autorem jest oskarżany zakonnik. Wśród nich tak znane w wielu środowiskach pieśni jak: „Niepojęta Trójco”, „Kantyk Mojżesza”, „O, dniu radosny” czy „Nasz Pasterz odszedł”… Długa lista, za którą kryje się historia wielu dobrych rzeczy, jakie dokonały się w podejściu do śpiewu liturgicznego, w odkrywaniu, że nie jest on żadną „oprawą muzyczną” i dodatkiem do liturgii, ale jej nieodłączną częścią. Autorzy powyższego oświadczenia dopowiadają: „Szokiem dla nas, jak też dla mnóstwa osób w środowisku muzyki liturgicznej, są oskarżenia przedstawione francuskiemu dominikaninowi (…), którego utwory wykonywane są we wszystkich dominikańskich kościołach w Polsce i którego styl był inspiracją dla muzycznych poszukiwań kompozytorów związanych z Dominikańskim Ośrodkiem Liturgicznym”. To oświadczenie, rekomendujące wstrzymanie się z wykonywaniem utworów o. Gouzesa, wywołało prawdziwą burzę w środowisku liturgicznym w Polsce. Jedni wyrażali uznanie dla decyzji Dominikańskiego Ośrodka Liturgicznego, inni przekonywali, że trzeba oddzielić dzieło od jego twórcy i nie można nagle zakwestionować duchowego dobra, jakie dotąd działo się za sprawą tych utworów.

Ideał liturgiczny

Ojciec André Gouzes w 1975 roku zajął się odnową dawnego opactwa cystersów w Sylvanès. To tam właśnie stworzył Ośrodek Formacji do Liturgii i Śpiewu Sakralnego. W swojej twórczości czerpał pełnymi garściami zarówno z chorału gregoriańskiego, jak i ze śpiewu bizantyjskiego, a nawet z chorału obecnego we wspólnotach protestanckich. Na bazie tych źródeł o. Gouzes tworzył zupełnie nowe utwory, które charakteryzują się z jednej strony dostojnością właściwą muzyce liturgicznej, z drugiej – pewną lekkością i melodyjnością, dużo łatwiej przyswajalną niż „surowy” śpiew gregoriański. Pieśni Gouzesa i wielu innych kompozytorów, którzy weszli w ten nurt odnowy liturgicznej, nie mają w sobie nic z przesadnego patosu wielkich dzieł muzycznych znanych kompozytorów, które ze swoim przerostem formy nad treścią zupełnie nie pasują do ducha liturgii. Ale też, z drugiej strony, nie idą na łatwiznę w dialogu ze współczesnością i nie przemycają elementów muzyki rozrywkowej, nie przypominają również w niczym – skądinąd pięknych i dobrych w innych sytuacjach – pieśni z tzw. nurtu uwielbieniowego. Krótko mówiąc: dla liturgii są wręcz idealne w swojej prostocie i dostojności zarazem. Udowadniają też w praktyce, że uczestnicy liturgii nie są skazani ani na ospałe i toporne śpiewy z wątpliwymi teologicznie tekstami, ani na frywolne, infantylne w treści i brzmieniu „piosenki”.

Cały ten – pewnie niedoskonały – opis charakteru muzyki środowisk inspirujących się twórczością między innymi o. Gouzesa jest również po to, by lepiej rozumieć ból, jaki w tych środowiskach wywołała informacja o domniemanym przestępstwie seksualnym francuskiego dominikanina. Nikt nie ma wątpliwości, że sprawa musi być wyjaśniona i – jeśli zarzuty się potwierdzą – sprawca powinien ponieść karę, a ofiara musi otrzymać niezbędną pomoc. Spór dotyczy czego innego: czy aby na pewno pieśni o. Gouzesa powinny znaleźć się na indeksie utworów zakazanych lub co najmniej „wstydliwych”. Czy dzieła powinny ponieść „karę” podobnie jak ich autor?

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się