Myślę, że śmiało można stawiać tych dwóch duchownych obok siebie. Obaj odważyli się wystąpić przeciw władzy państwowej. Wtedy uosabianej przez króla, w czasach ks. Popiełuszki – przez system komunistyczny. Obaj zrobili to w imię obrony wiary i wartości chrześcijańskich. Nie z powodów politycznych, bo wtedy nie zostaliby uznani za męczenników (str. 20–21).
Bronili Boga i człowieka i zapłacili za to najwyższą cenę. Pierwszemu odrąbano ręce i nogi, drugiego skatowano i utopiono. Ale to oni zwyciężyli, nie ich przeciwnicy. Zło pokonali dobrem. Król Bolesław Śmiały jeszcze tego samego roku, w którym dokonał zbrodni, stracił władzę. Został zmuszony do opuszczenia Polski i zmarł na wygnaniu.
Po męczeńskiej śmierci ks. Jerzego system komunistyczny przetrwał, przynajmniej w zewnętrznie nienaruszonym stanie, zaledwie 5 lat. Obaj męczennicy zostali też otoczeni niewiarygodnym wręcz kultem. O odważnym biskupie Stanisławie Polska nie zapomina od ponad dziewięciu wieków.
Grób ks. Popiełuszki tylko w pierwszym roku po jego śmierci odwiedziło ponad 3 miliony osób. Do dzisiaj kilkanaście milionów. A należy przypuszczać, że beatyfikacja jeszcze wzmocni ruch pielgrzymkowy. Wielka historia tworzy się na naszych oczach.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 19,90 zł








