Nowy numer 28/2018 Archiwum

Kościół lepszy od voodoo

Od jakiegoś czasu w towarzyskich rozmowach przewrotnie pytałem, czy w dzisiejszych czasach można jeszcze nawracać ludzi na wiarę w Chrystusa. Czy głoszenie Jezusa, z zamiarem przyprowadzenia do Kościoła katolickiego pogan, buddystów czy muzułmanów, nie jest zamachem na ich wolność?

Żyjemy przecież w dobie powszechnej tolerancji dla wszystkich poglądów i postaw. Na dodatek prawie wszystkie poglądy są uznawane za jednakowo wartościowe. – Jedni na przykład wierzą w Pana Jezusa i chodzą do kościoła, inni dla poznania swojej przyszłości chodzą do wróżki. Taki ich wybór. Kto ma rację, trudno rozsądzić. Każdy ma prawo do swojej prawdy – mówi dzisiejszy świat.

Ten zamęt wkradł się również do Kościoła, czego skutkiem było wyraźne osłabienie zapału misyjnego. „Skoro wszyscy mogą się zbawić nawet poza widzialnym Kościołem, to po co niepokoić tych, którzy nie znają Chrystusa” – mówił niedawno „Gościowi” (nr 42/2007) abp Henryk Hoser, sekretarz watykańskiej Kongregacji Ewangelizacji Narodów. Po co misjonarze mają się męczyć gdzieś w środku Afryki, skoro na przykład obrzędy voodoo są tyle samo warte, co wiara w Jezusa Chrystusa?

Na szczęście Kościół dostrzegł ten problem. W grudniu Kongregacja Nauki Wiary wydała „Notę doktrynalną na temat niektórych aspektów ewangelizacji”, z której jasno wynika,że głoszenie Jezusa jest obowiązkiem chrześcijan. Należy szanować muzułmanina, czy zwolennika voodoo, ale jednocześnie robić wszystko, by został uczniem Jezusa. Więcej o „Nocie” pisze ks. T. Jaklewicz na str. 24–26.

« 1 »
oceń artykuł

Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji