Tak, Mohammed Junus, tegoroczny laureat Pokojowej Nagrody Nobla, prowadząc Grameen Bank, zarabia na najbiedniejszych. Gdyby założony przez Junusa bank nie zarabiał, dawno przestałby istnieć, zatrudnieni tam pracownicy zasililiby szeregi bezrobotnych, a potencjalni klienci banku umieraliby z głodu.
Junus musiał dobrze wiedzieć, że gdyby nawet miał ogromne zapasy gotówki, ale ją rozdawał, to wcześniej czy później by jej zabrakło. I co wtedy? Wykombinował więc, by dobry interes robić z biednymi. A dobry interes to taki, który opłaca się zarówno bankierowi, jak i klientom. I udało mu się.
W takim układzie obie strony są zadowolone, i to podwójnie. Bankier, bo pożyczając, sam zarabia i jednocześnie pomaga milionom nędzarzy. Cóż za satysfakcja! Nędzarze, bo dzięki pożyczce wychodzą z nędzy, i to dzięki pracy własnych rąk. Na dodatek mogą mieć satysfakcję, że dają zarobić bankierowi. Więcej o banku Junusa w tekście „Wędka lepsza od ryby” na str. 43.
Jeżeli prawdziwe są szacunki mówiące o tym, że działalność Grameen Banku uratowała nawet 100 milionów ludzi, to jej założyciel zasługuje nie tylko na Pokojową Nagrodę Nobla, ale również na tytuł człowieka o największej wyobraźni miłosierdzia. Pamiętamy, Jan Paweł II wołał o wyobraźnię miłosierdzia.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








