Nowy numer 27/2022 Archiwum

Powołana

Ksiądz Jarosław Mitrzak opowiada o Lence z Syberii, która zrezygnowała z bycia modelką i prezenterką telewizyjną, by modlić się i katechizować.

Barbara Gruszka-Zych: Był Ksiądz przez 16 lat kierownikiem duchowym Lenki, bo tak nazywano Elenę Władimirownę Timokhinę, która w opinii świętości zmarła 26 marca tego roku.

Ks. Jarosław Mitrzak: Przeżyła 42 lata, ale mówiąc o niej, nie używam czasu przeszłego. Gdyby tu z nami siedziała, po 20 sekundach miałaby pani wrażenie, że znacie się od zawsze. Była takim duchowym lodołamaczem. Od momentu przywitania szłaby do pani jak do kogoś, kogo dobrze zna. To był jej charyzmat.

Jeśli wierzymy w świętych obcowanie, jest teraz z nami.

I to bardzo intensywnie. Jej pogrzeb w Siedlcach zgromadził wiele osób, które są pewne, że już jest ich orędowniczką w niebie. Biskup Grzegorz Suchodolski, który przewodniczył Mszy św., podzielił się świadectwem o jej życiu. Jeden z koncelebransów, 84-letni prof. WSD ks. Zbigniew Zalewski, powiedział mi, że takiej atmosfery wiary dawno nie doświadczył. Autorka artykułu o niej przyznała, że czuło się, iż nie za Lenę trzeba się modlić, ale do niej. 88-letnia siostra ze Zgromadzenia Sióstr od Aniołów, pamiętająca ją z czasów, gdy odbywała u nich formację, zwierzyła mi się, że już zaczęła prosić za wstawiennictwem Eleny.

Ma Ksiądz szczęście do świętych.

Jan Paweł II pobłogosławił mnie na pracę na Syberii, która trwa już 27 lat. Spotkaliśmy się w Castel Gandolfo 1 września 1995 r., na trzy tygodnie przed moim wyjazdem. „Co ty tam będziesz robił?” – zapytał, a po chwili dodał: „Wiem, co tam będziesz robił, i na to ci błogosławię”.

Zabrzmiało tajemniczo.

Te słowa wróciły do mnie, kiedy przyjechałem na grób papieża. Klęczałem pół godziny i płakałem. „Skoro wiedziałeś, co tam będę robił, to mi teraz błogosław” – prosiłem.

Jan Paweł II jest dla Księdza ważny.

Stał się moim osobistym patronem, a zarazem patronem Wspólnoty dla Powołań, którą założyłem na Syberii 20 lat temu. Jestem przekonany, że to jemu zawdzięczam fakt, że nasza kilkudziesięcioosobowa grupa modlitewna rozrosła się w międzynarodowy ruch ewangelizacyjno-modlitewny. Jego ideą jest pomoc ludziom w rozpoznaniu powołania i wsparcie na drodze wierności. Każdy uczestnik codzienne odmawia jedno „Zdrowaś, Maryjo” i otrzymuje ich ponad 1600 od pozostałych członków wspólnoty. W Ewangelii czytamy, że Pan Bóg chętnie wy- słuchuje proszących ze względu na natarczywość ich modlitwy.

Ksiądz też jest natarczywy?

Już na początku odkryłem, że w mojej pracy duszpasterskiej najważniejsza jest modlitwa, chociaż ktoś może twierdzić, że działanie. Niejednokrotnie kiedy odwiedzają mnie goście i jadę z nimi do odległych o kilkaset kilometrów miast, żeby odprawić Mszę św. dla kilkunastu osób, mówią: „Tu nie ma nic do roboty”. A inni: „Boże, jak tu jest dużo do zrobienia”. Ja też tak to widzę. Dlatego wykorzystuję każdą okazję, by dotrzeć do tych, którzy do mnie przychodzą. Kiedy z Tobolska przeniosłem się do Surgutu na północną stronę tajgi, zacząłem pracę od jednej rodziny. Po dziesięciu latach stanął tam kościół, stworzyłem 14 punktów dojazdowych dla około 400 wiernych. Teraz posługuję w Stawropolu na Kaukazie i znów zaczynam od początku.

Księdza natarczywe modlitwy zostały wysłuchane. Dostał Ksiądz do pomocy Lenę.

Odczytuję to jako znak, że Elenę poznałem właśnie przez Jana Pawła II. Kiedy papież umierał, byłem proboszczem w Surgucie. W telewizji regionalnej dałem ogłoszenie, że odprawię Mszę św. za niego. Lena była jedną z pierwszych osób, które chciały wziąć udział w Eucharystii. Kilka tygodni wcześniej przyjechała z Nowosybirska.

Pracując jako modelka, potrafiła przykuć uwagę. Rzucała się w oczy?

Właściwie nie. Kiedy przyszła na Mszę św., była piękną 25-letnią kobietą, ale nie sprawiała wrażenia, że chce się wyróżniać. Ubierała się skromnie, szybko przestała robić makijaż. Stopniowo zacząłem dostrzegać, że jest w niej coś szczególnego – zdecydowanie i przekonanie co do kierunku, który obrała. Była bardziej aktywna niż inni, stawiała pytania, chciała rozumieć sens tego, w czym uczestniczy.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Barbara Gruszka-Zych

od ponad 30 lat dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, poetka. Wydała ponad dwadzieścia tomików wierszy. Ostatnio „Nie chciałam ci tego mówić” (2019). Jej zbiorek „Szara jak wróbel” (2012), wybitny krytyk Tomasz Burek umieścił wśród dziesięciu najważniejszych książek, które ukazały się w Polsce po 1989. Opublikowała też zbiory reportaży „Mało obstawiony święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle”, „Zapisz jako…”, oraz książki wspomnieniowe: „Mój poeta” o Czesławie Miłoszu, „Takie piękne życie. Portret Wojciecha Kilara” a także wywiad-rzekę „Życie rodzinne Zanussich. Rozmowy z Elżbietą i Krzysztofem”. Laureatka wielu prestiżowych nagród za wywiady i reportaże, m.innymi nagrody Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich w dziedzinie kultury im. M. Łukasiewicza (2012) za rozmowę z Wojciechem Kilarem.

Kontakt:
barbara.gruszka@gosc.pl
Więcej artykułów Barbary Gruszki-Zych

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się