Reklama

    Nowy numer 12/2023 Archiwum

Czy uratują nas medycy z Ukrainy?

Ułatwienia w zatrudnianiu medyków z Ukrainy są krytykowane przez część środowiska lekarskiego. Jednak jeszcze przed wybuchem wojny podobne rozwiązania przyjęły inne państwa unijne.

Sześćdziesiąt osiem tysięcy. To przybliżona liczba mieszkańców Suwałk lub Gniezna. Ale też liczba brakujących lekarzy w polskim systemie ochrony zdrowia. Nad Wisłą na 1000 mieszkańców przypada 2,3 lekarza. Dla porównania w sąsiednich Czechach ten wskaźnik wynosi 3,7, na Słowacji 3,5, a średnia unijna to 3,4 medyka na 1000 pacjentów. Równie źle wypadamy, jeśli chodzi o inne zawody medyczne. O tym, że personelu w polskim lecznictwie brakuje dramatycznie, wiadomo nie od dziś. Przyczyny są różne, jedną z nich jest ograniczanie od końca lat 80. liczby miejsc na uczelniach medycznych, inną stosunkowo niskie zarobki na tle państw Europy Zachodniej i jednocześnie otwarty unijny rynek pracy. Od kilku lat toczyły się już dyskusje nad ułatwieniami w dostępie do pracy w Polsce dla medyków spoza UE, głównie z Ukrainy i Białorusi. Obowiązujące procedury nostryfikacji dyplomu są kosztowne, skomplikowane i czasochłonne. Przez większość tego czasu pomysł rezygnacji z konieczności nostryfikacji krytykowały środowiska lekarskie z Naczelną Izbą Lekarską na czele. Dopiero pandemia i dramatyczny wzrost hospitalizowanych pacjentów pozwoliły na pewne poluzowanie i zatrudnianie w trybie warunkowym lekarzy w placówkach zajmujących się leczeniem chorych na covid. Na takich zasadach pracę w Polsce podjęło około 1,3 tys. osób spoza UE, w tym 958 z Ukrainy. Jednak wybuch wojny na Ukrainie może ten proces znacznie przyspieszyć. Dlaczego?

Zezwolenie warunkowe

Wśród uchodźców wojennych, którzy w ciągu ostatnich dwóch miesięcy przekroczyli polską granicę, jest wielu medyków. Od 1 kwietnia obowiązują znaczne ułatwienia w przyznawaniu warunkowego prawa wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty dla pracowników z Ukrainy, którzy przybyli do Polski po 24 lutego. Medycy ci, ze względu na nadzwyczajną sytuację, w jakiej uciekali do Polski, nie tylko nie muszą przed podjęciem pracy nostryfikować dyplomu, ale i nie muszą od razu przedstawiać wszystkich wymaganych dokumentów; wystarczy, że złożą odpowiednie oświadczenia. Brakujące dyplomy czy świadectwa specjalizacji będą musieli dostarczyć w okresie do 6 miesięcy od zakończenia działań zbrojnych. Praktyczna weryfikacja umiejętności leży po stronie zatrudniającego takiego pracownika szpitala. Nowe przepisy nie stawiają też wymogu zdania egzaminu z języka polskiego – wystarczy oświadczenie o jego znajomości w stopniu komunikatywnym. Na podstawie wymaganych dokumentów lub oświadczenia zgodę na podjęcie pracy wydają Ministerstwo Zdrowia i Okręgowa Izba Lekarska.

Chętnych nie brakuje. Z informacji przekazanych przez wiceministra zdrowia Waldemara Kraskę wynika, że od początku wojny pracę podjęło w naszym kraju 150 lekarzy uchodźców. Wielu kolejnych przygotowuje się do jej podjęcia. Szpitale chętnie ich zatrudniają, choć nie od razu pozwalają na prowadzenie samodzielnej praktyki. Na przykład w szpitalu w Raciborzu kilku ukraińskich specjalistów zatrudniono na stanowiskach sanitariuszy, aby dać im czas na poznanie systemu, a szpitalowi na zweryfikowanie ich umiejętności. W wielu innych placówkach zatrudniani na nowych warunkach lekarze specjaliści będą początkowo pracowali pod nadzorem polskich specjalistów, a ich umiejętności i wiedza będą w tym czasie weryfikowane.

Za, a nawet przeciw

Choć wszyscy zgodnie przyznają, że ze względu na niedobór kadry medycznej lekarze zza granicy są potrzebni, to zastrzeżenia do zatrudniania ukraińskich lekarzy na uproszczonych warunkach ma część środowiska lekarskiego w Polsce.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wojciech Teister

Redaktor serwisu internetowego gosc.pl

Dziennikarz, teolog. Uwielbia góry w każdej postaci, szczególnie zaś Tatry w zimowej szacie. Interesuje się historią, teologią, literaturą fantastyczną i średniowieczną oraz muzyką filmową. W wolnych chwilach tropi ślady Bilba Bagginsa w Beskidach i Tatrach. Jego obszar specjalizacji to teologia, historia, tematyka górska.

Kontakt:
wojciech.teister@gosc.pl
Więcej artykułów Wojciecha Teistera

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się