Nowy numer 21/2022 Archiwum

Kościół musi iść po młodzież

Młodzież w Polsce gremialnie odchodzi od Kościoła, nadszedł czas, aby Kościół poszedł szukać młodych ludzi w świecie.

Nie ma wątpliwości, że znajdujemy się w momencie krytycznym dla Kościoła w Polsce. Nie, żeby zmierzał do całkowitego upadku, ale w perspektywie kilkunastu lat liczba praktykujących katolików może znacznie spaść. Powodem jest gwałtowne odchodzenie od Kościoła młodych ludzi. Obserwują to duchowni pracujący z nimi, proces ten potwierdzają badania socjologiczne. Nie tylko potwierdzają, ale wskazują trendy, w jakim kierunku sytuacja może się rozwinąć.

Najnowsze dane przynoszą badania CBOS na temat religijności młodzieży z listopada ubiegłego roku, a więc sprzed dwóch miesięcy. Ich wyniki pokazują powagę sytuacji. Przytoczmy najważniejsze z nich. W 1992 r. aż 93 procent młodych ludzi w wieku 18–24 lata deklarowało, że są wierzący, w ubiegłym roku już tylko 71 procent, zaś prawie 30 procent stwierdziło, że w ogóle nie wierzy. W tym samym czasie w tej grupie wiekowej liczba osób regularnie praktykujących spadła z 69 do 23 procent, a więc trzykrotnie. Z kolei badania dotyczące katechezy pokazują, że w 2021 roku udział w lekcjach religii deklarowało 54 procent uczniów ostatnich klas liceów, techników i ostatnich klas zasadniczych szkół zawodowych, a jeszcze trzy lata wcześniej było ich 70 procent. Gdyby takie tendencje się utrzymały, w perspektywie 20–30 lat kościoły mogłyby opustoszeć.

Sytuacja ta wymaga więc pilnej reakcji, przede wszystkim gruntownej zmiany modelu duszpasterstwa z biernego w aktywny, i to nie tylko w sferze zewnętrznej, ale przede wszystkim duchowej.

Cyfrowy świat bez więzi rodzinnych

Ponieważ zjawisko odchodzenia młodzieży z Kościoła jest obserwowane już od jakiegoś czasu, różne środowiska i osoby podejmują refleksję, dlaczego tak się dzieje i jak z tej trudnej sytuacji wyjść. Interesującą debatę na ten temat zorganizowała 11 stycznia Katolicka Agencja Informacyjna. Jej uczestnicy szeroko i trafnie zdiagnozowali powody odchodzenia młodzieży z Kościoła, więc warto przytoczyć ich obserwacje.

Dyrektor CBOS prof. Mirosława Grabowska, która od lat zajmuje się m.in. badaniem religijności Polaków, wskazała pięć głównych powodów sekularyzacji młodzieży. Przede wszystkim zmienił się model polskiej rodziny. Rodzicom nie zależy na tym, aby ich dzieci uczęszczały do kościoła, ważniejszy jest dla nich ich sukces edukacyjny, zawodowy czy materialny. Tymczasem rodzina jest głównym miejscem, gdzie wykształca się religijność młodego człowieka. Gdy rodzice, szczególnie matka, nie praktykują, z dużym prawdopodobieństwem ich dzieci też nie będą tego robić.

Innym powodem jest porażka szkolnej katechezy, co pokazują dane dotyczące zmniejszającej się frekwencji uczniów. Na to nakłada się coraz mniej pozytywny obraz Kościoła (w 2021 r. poziom jego ocen negatywnych dwukrotnie przewyższył oceny pozytywne, co wcześniej nigdy nie miało miejsca). Przez lata Kościół był wymieniany jako jeden z głównych podmiotów zaufania publicznego.

Interesująca jest obserwacja pani profesor, dlaczego akurat młodzi odchodzą od Kościoła, a nie starsze pokolenia. Jej zdaniem starsze pokolenia po doświadczeniach komunizmu, a z drugiej strony pontyfikatu charyzmatycznego Jana Pawła II, wiedzą, jaką wartością jest Kościół, tymczasem młodzi tych doświadczeń nie mieli. Na zmianach naszej religijności zaważyło również wejście do sekularyzującej się Europy. Przez lata wydawało się, że Polska wyjdzie z procesów laicyzacyjnych obronną ręką, jednak wygląda na to, że w trzeciej dekadzie obecności w UE im ulegliśmy.

Zgadzając się z diagnozą prof. Grabowskiej, duszpasterz Wspólnoty Lednica 2000 o. Wojciech Surówka OP zwrócił uwagę na jeszcze jeden element. Cyfrowa rewolucja, w której żyjemy, powoduje, że dotychczasowe więzi międzyludzkie są zastępowane przez nowe, odpersonalizowane. W efekcie następuje rozkład więzi rodzinnych, a co za tym idzie – brak jest życia wiarą i jej przekazu. Wielogodzinne przebywanie w internecie bardzo źle wpływa na stan wewnętrzny młodzieży. Negatywne informacje, które dominują w sieci, odkładają się w psychice, czasem prowadzą wręcz do samobójstw.

Rachunek sumienia Kościoła

Na szczególną uwagę zasługuje refleksja bp. Grzegorza Suchodolskiego, który jest przewodniczącym Rady Episkopatu ds. Duszpasterstwa Młodzieży. Wskazując na kryzys rodziny jako główne źródło problemu, mówi on również o negatywnej postawie części duchownych. Wyjątkowość jego analizy polega na tym, że mocna krytyka płynie z wnętrza Kościoła, od człowieka zatroskanego o jego dobro.

Biskup stwierdził, że Kościół musi przeprowadzić „duży rachunek sumienia”, w przeciwnym razie „niedługo nie będzie nikogo z młodych w Kościele”. Jako jedną z głównych przyczyn spadku religijności wśród młodzieży wskazał negatywny obraz Kościoła w społeczeństwie. Kościół jest często pokazywany jako instytucja nieradząca sobie z trudnymi sprawami. Przyznał, że za tą krytyką „stoi rzeczywista słabość duchownych i świeckich członków Kościoła”. Młodzi to widzą i bardzo mocno oddziałuje to na ich świadomość. – Oni są autentyczni, szczerzy i dopóki nie zobaczą, że i my tacy jesteśmy, nie będą chcieli nam zaufać – diagnozował. Dlatego potrzebne jest nie tylko oczyszczanie, ale przeobrażanie instytucji Kościoła.

Jako kolejną przyczynę odchodzenia od Kościoła, mającą swoje źródło w nim samym, wskazał „czasami antypatyczną postawę osób duchownych”. – Jeśli młody człowiek zostanie zrażony na katechezie czy w kancelarii parafialnej lub na jakimś okazjonalnym spotkaniu z księdzem, to wtedy się zamyka i z taką instytucją nie chce mieć nic wspólnego.

Prelegent nie podawał tu konkretnych przykładów, ale warto kilka przytoczyć. W pewnej parafii ministrant coś źle zrobił w czasie Mszy. Po jej zakończeniu ksiądz sprawujący Eucharystię zrobił mu wielką awanturę przy wszystkich, upokarzając go. Chłopiec tak to przeżył, że kompletnie zablokował się na wiarę. Inny przykład: kapłan w kazaniu mówi o ubóstwie, o konieczności dzielenia się z potrzebującymi, o miłosierdziu, a kilka minut później, gdy ktoś daje, jego zdaniem, za mało na ofiarę za Mszę, beszta go. Ostatni przykład: w pewnej parafii proboszcz sprowadził relikwie popularnego świętego i wystawił je obok ołtarza. Po ostatniej niedzielnej Mszy duża grupa wiernych uklękła blisko relikwii i żarliwie się modliła. Po kilku chwilach pojawił się wikary, zdjął relikwie z postumentu i stwierdził, że musi je schować, a oni mają już iść do domu, bo musi zamknąć kościół. Co było tak ważnego, że przerwał modlitwę wiernym?

Nawrócenie duszpasterskie

W debacie nad obecnością młodzieży w Kościele dość celnie zdiagnozowano przyczyny kryzysu, natomiast mniej było refleksji, co zrobić, aby młodzież zatrzymać, przyciągnąć z powrotem tych, którzy odeszli, a nawet zdobyć nowych. W danych z badań CBOS jest jedna wielkość, która budzi nadzieje na przyszłość. 71 procent młodych ludzi (w wieku 18–24 lat) wciąż uważa się za wierzących. Nie odrzucili więc Boga. Jest zatem na czym budować. Wymaga to jednak gruntownej zmiany Kościoła jako instytucji i metod duszpasterskich. Jak wzywa papież Franciszek – potrzebne jest duszpasterskie nawrócenie. Jeśli chodzi o model instytucjonalny, kierunek zmian pokazał bp Suchodolski. Jego zdaniem potrzebne jest przeobrażenie Kościoła – instytucji, z jego biurami i kancelariami, w miejsce przypominające oratorium, gdzie młodzi mogliby spędzać czas i zawiązywać relacje. Byłoby to tworzenie modelu Kościoła, który jest domem, wspólnotą. W wymiarze duszpasterskim w tak przeobrażonym Kościele na młodzież powinni czekać zaangażowani, oddani duszpasterze, którzy byliby dla niej i z nią, byliby po prostu obecni i dostępni.

W wywiadzie dla GN w ubiegłym roku metropolita gdański abp Tadeusz Wojda również podkreślał konieczność właściwej postawy duchowej duszpasterzy, szczególnie autentyczności. – Brak autentyczności w Kościele powoduje, że młody człowiek szybko się zraża i odchodzi. Kapłan musi być człowiekiem autentycznym, pełnym miłości, gotowym do przebaczenia, otwartym do posługi – tłumaczył.

Kontynuując ten wątek, o. Surówka zauważył, że świat się zmienił, a duszpasterstwo wciąż stosuje stare metody, które sprawdzały się w zupełnie innych warunkach. Obecnie w duszpasterstwie nie powinniśmy się skupiać na sukcesach, wielkich liczbach, efektywności, lecz na jakości. Jako przykład podał praktykę, którą sam stosuje. Na katechezy przygotowujące dzieci do Pierwszej Komunii Świętej, a młodzież do bierzmowania zaprasza rodziców, co jest elementem ewangelizowania dorosłych i próbą budowania normalnych, a nie cyfrowych więzi w rodzinie. Duszpasterz zwrócił również uwagę, że jeśli nawet młodzi ludzie należą do jakiegoś duszpasterstwa, to często tracą z nim kontakt po zawarciu sakramentu małżeństwa, tymczasem właśnie małżonkowie powinni mieć jeszcze głębszy kontakt z wiarą, gdyż powinni ją przekazywać swoim dzieciom. – Nie odzyskamy młodzieży, jeśli nie odzyskamy młodych małżeństw – podkreślał.

Ciekawy był głos młodych. Reprezentująca ich podczas debaty Dominika Chylewska z działu komunikacji Caritas Polska stwierdziła, że obecność młodzieży w Kościele zależy od jej osobistej relacji z Chrystusem. Dlatego tak ważna jest autentyczność Kościoła i przekaz prawdy, jaką się w nim odnajduje. Młodym potrzeba przykładu ludzi autentycznie żyjących wiarą, wierzących w to, co robią, którzy będą dla nich wzorem – podkreśliła.

Doszliśmy więc do najistotniejszego wymiaru obecności młodzieży w Kościele – wiary. Młodzi odchodzą od Kościoła, a nie od wiary. Gdzie indziej szukają dróg spełnienia, odpowiedzi na pytania o sens życia, wolności, miłości. To wszystko mogą znaleźć w Kościele, to zawiera przecież Dobra Nowina, którą przyniósł nam Chrystus. Jednak aby móc ją przekazać, konieczne jest świadectwo autentycznej wiary duchownych i katolików świeckich.

Trafną puentą wskazującą na centralne miejsce wiary w relacji między duchownymi a świeckimi są słowa abp. Wojdy, który tłumaczył: – Wiara, którą przeżywam, mnie pobudza, podnosi, każe mi wychodzić we wszystkich kierunkach. Papież Franciszek pięknie to tłumaczy – na tyle będę dla drugiego człowieka, na ile przeżyję moją wiarę w relacji do Jezusa Chrystusa, na ile przeżyję spotkanie z Nim. Dlatego kapłan musi się modlić, codziennie, gorliwie, zbliżać się do Pana Jezusa, a wówczas będzie czuł się człowiekiem posłanym, dynamicznym, szukającym, gdzie może mówić o Jezusie Chrystusie, gdzie są ludzie poszukujący. Wreszcie musimy pokazać, że nasza wiara jest oparta na miłości do drugiego człowieka, na służeniu mu. Jest to trudne, ale musimy tacy być. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się