Nowy numer 3/2022 Archiwum

Jak znany dziennikarz został... księdzem

Święcenia odbyły się dzisiaj w Sanremo. Ksiądz Fabrizio Gatta mówi: "Miałem wszystko, czego wielu by chciało: dobrą pracę, satysfakcję, dobrą sytuację ekonomiczną, rozpoznawalność i sławę. Ale w środku czułem niepokój".

Dzisiejsze święcenia to dla Fabrizia Gatty zwieńczenie 8-letniej drogi, którą poprzedziło jeszcze 3-letnie rozeznawanie. To zwieńczenie to włożenie na niego rąk przez bp. Antonia Suettę, ordynariusza diecezji Ventimiglia-Sanremo.

Fabrizio Gatta był odnoszącym sukcesy dziennikarzem telewizyjnym, prezenterem programów w Rai Uno – „Linea Verde” i „Linea Blu”, znaną twarzą we Włoszech. Urodził się i wychował w Rzymie. „A jednak odkąd wyruszyłem w nową drogę, nigdy nie oglądałem się za siebie. Natomiast wszystkie niedogodności i nowości związane z nowym stanem podejmowałem zawsze z siłą, pochodzącą z łaski, którą obdarował mnie Pan” – opowiadał dzień przed święceniami Enricowi Lenziemu, dziennikarzowi „Avvenire”, największego włoskiego dziennika katolickiego, o „porzuceniu uprzywilejowanego życia”.

Dziś o 10.00 rano w konkatedrze San Siro w Sanremo Fabrizio Gatta, który 3 grudnia ukończył 58 lat, został wyświęcony na kapłana razem ze swoim kolegą rocznikowym Vincenzo Davide Zitą (pochodzącym z Sanremo). „To tylko etap, a nie koniec” – uściślił. „Od jutra rozpoczyna się misja duszpasterska”.

Jak pisze E. Lenzi, ks. Gatta nie przez przypadek używa słowa „misja”. „Kiedy rozpoczynałem swoją drogę rozeznawania, rozpocząłem tzw. misję uliczną razem z misjonarzami Najświętszej Krwi Chrystusa. Potem, konfrontując się ze swoim kierownikiem duchowym, wybrałem drogę kapłaństwa diecezjalnego” – tłumaczy. Tak rozpoczął studia w seminarium liguryjskim. „Także na tej ziemi jesteśmy wezwani na misje” – twierdzi. „To miejsce graniczne [na granicy z Francją – przyp. aut.], miejsce przejścia, we wspólnocie, która stopniowo się zmienia” – wyjaśnia.

Twierdzi też, że wyzwaniem wydają się dziś młodzi, którymi właśnie chce się zająć w swojej posłudze w tej samej bazylice, gdzie dziś przyjął święcenia, a jutro odprawi Mszę prymicyjną. „Oni muszą być adresatami reewangelizacji. Otrzymali chrześcijańskie wykształcenie, ale nie są w stanie pojąć znaczenia, jakie wiara może mieć w ich życiu. Powiedzmy, że bardziej niż »przeciw« żyją »bez« Boga. Jakby mogli wystarczyć sami sobie. Ale tak nie jest” – mówi ks. Gatta.

A to akurat dobrze wie on, ten, który „w poprzednim życiu miał wszystko to, czego wielu by chciało”. I to właśnie pojawiający się wewnątrz niepokój skłonił go do refleksji. „To nie było żadne nagłe nawrócenie” – mówi z uśmiechem. „Raczej świadomość, która powoli dojrzewała”. Dlatego właśnie ks. Fabrizio może stać się wiarygodnym świadkiem miłości Boga i tego, jak wiara zmienia życie. „A młodzi ludzie muszą poznać wiarygodnych świadków” – uważa.

A „poprzednie życie”? „Ponowne odkrycie wiary pozwoliło mi odczytać ją na nowo innymi oczyma i w ten sposób zrozumiałem, że Bóg zawsze do mnie przemawiał poprzez piękne miejsca, które odwiedzałem dla moich programów, i poprzez ludzi, których spotykałem przy tej okazji. Piękno naszego kraju, stworzenia, o których opowiadałem w telewizji i które dotychczas noszę w sobie... To piękno szersze, piękno życia, które chciałbym zaprezentować młodym” – mówi. Ksiądz Fabrizio ma nadzieję, że oprócz piękna będzie mógł też jak najszybciej „ofiarowywać miłosierdzie Boga w sakramencie pokuty”. „To dar, z którego skorzystałem jako pierwszy” – zaznacza.

Zapewnia też, że wśród kolegów z telewizji jego wybór został przyjęty z szacunkiem i zrozumieniem.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Najnowsze