Nowy numer 30/2021 Archiwum

Między Wisłą a Sanem

Ten projekt rozpoczął modernizację Polski na dużą skalę. I można dywagować, co by było, gdyby nie II wojna światowa. Ale można też docenić pomysł, talent oraz zapał – a przy tym być dumnym.

Centralny Okręg Przemysłowy to sztandarowe przedsięwzięcie kojarzone z historią II Rzeczpospolitej. Miał ożywić gospodarkę i wzmocnić potencjał obronny kraju. A plany były nawet jeszcze bardziej ambitne. Mimo że prace przerwała wojna, nie da się nie docenić tego, co zostało w tym okresie zbudowane. Zwłaszcza że wiele inwestycji kontynuowano i funkcjonują one do dzisiaj.

Wyrównać Polskę po zaborach

Idea ulokowania kluczowych dla państwa inwestycji w rejonie tzw. trójkąta bezpieczeństwa nie była nowatorska. Już od 1921 roku polskie władze wojskowe rozważały zlokalizowanie fabryk przemysłu ciężkiego w okolicach wideł Wisły i Sanu.

Punktem przełomowym okazało się mianowanie Eugeniusza Kwiatkowskiego na wicepremiera i ministra skarbu w 1935 roku. Kwiatkowski był wielkim orędownikiem dużych państwowych inwestycji. Stworzył więc czteroletni plan inwestycyjny. Liczył przy tym, że ludzie, zachęceni ulgami podatkowymi, zaczną inwestować, i w ten sposób kapitał prywatny wesprze środki publiczne. Plan nie odniósł jednak oczekiwanych skutków; stąd pomysł, by skoncentrować inwestycje na jednym obszarze. Kwiatkowski przedstawił plan budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego w Sejmie 5 lutego 1937 roku.

Wybór miejsca nie był przypadkowy. Oprócz kwestii odległości od państw ościennych dużą rolę odegrało zlokalizowanie okręgu na granicy poprzednio oddzielającej zabory. Zachodnia część kraju była rozwinięta o wiele bardziej niżwschodnia, gdzie panowało duże bezrobocie. To pozwalało liczyć na dużą liczbę osób chętnych do pracy. Położeniu sprzyjał dostęp do surowców: ropy naftowej, gazu ziemnego, energii wodnej. – Kiedy Polska odzyskała niepodległość, granice zaborów w jakimś sensie dalej istniały. Występowało widoczne rozwarstwienie prawne, ekonomiczne i gospodarcze dotyczące poszczególnych obszarów kraju. COP stał się jednym z rozwiązań, które miało przesunąć ciężar uprzemysłowienia bardziej na wschód. Program perspektywiczny zakładał, że dzięki rozbudowie przemysłu w środkowej części Polski zasięg wykorzystywania potencjału gospodarczego zostanie jeszcze bardziej przesunięty, obejmując tzw. Kresy Wschodnie– mówi Wojciech Chudzik, pracownik Muzeum Regionalnego w Stalowej Woli, miasta nazywanego stolicą Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Premier, wojsko i bracia

Twarzą reform gospodarczych II RP stał się Eugeniusz Kwiatkowski. Ważną rolę odegrali jednak także bracia Kosieradzcy. Paweł Kosieradzki był absolwentem Wydziału Mechanicznego na Politechnice Warszawskiej, a od 1929 roku pracował w Państwowej Fabryce Karabinów w Warszawie, gdzie odpowiadał za rozwój procesów technologicznych. Władysław Kosieradzki był prawnikiem i ekonomistą, a także doktorem praw Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego w Warszawie. Wbrew obiegowym opiniom to nie bracia stworzyli koncepcję COP-u od podstaw, ponieważ powstała ona na terenach Zagłębia Staropolskiego już na początku lat 20. Skonstruowali natomiast memoriał ze szczegółową koncepcją budowy Okręgu, która okazała się unikatowa ze względu na zasięg i nasilenie inwestycji fabrycznych. Ten memoriał przyczynił się do powstania COP-u i jego nazwy.

Od zera

Palącym problemem było odbudowanie potencjału obronnego państwa, dlatego w pierwszej kolejności powstały fabryki związane z przemysłem zbrojeniowym, hutnictwem, przemysłem lotniczym, metalurgicznym, chemicznym i materiałów wybuchowych. Towarzyszyły temu inwestycje w ciągi energetyczne, infrastrukturę komunikacyjną, zaplecze socjalne, sieć elektrowni wodnych i elektrownie cieplne. Fabryki często powstawały w szczerym polu. Konieczne było stworzenie warunków do zamieszkania robotników, jak również do sprowadzania specjalistów z innych części Polski. W ten sposób na przykład powstała Stalowa Wola. Decyzja o budowie COP-u zapadła w lutym 1937 roku, a już kilka miesięcy później pracę rozpoczęły metalurgiczne Zakłady Południowe we wsi Pławo (późniejsza Huta Stalowa Wola).

Równocześnie z prowadzonymi inwestycjami uruchomiona została szeroko zakrojona kampania informacyjno-propagandowa. Ciekawostką jest, że zatrudniono Melchiora Wańkowicza, który pisał artykuły, a nawet książki o COP-ie. Miał on za zadanie zwiększać poparcie społeczne dla reform. – W pewien sposób udało się zniwelować dysproporcje między wschodnią i zachodnią częścią kraju, zurbanizować tereny inwestycji, uprzemysłowić je. Duża część środków różnych firm, nie mówiąc o środkach państwowych, inwestowała w tereny ówczesnej Polski centralnej. Niewielki element inwestycji był nawet realizowany na Kresach, ale wybuch wojny przekreślił plany – jak choćby budowę zapory wodnej na Wileńszczyźnie – opowiada „Gościowi” W. Chudzik.

W ramach COP-u powstały na przykład dwa oddziały Państwowych Zakładów Lotniczych budowane w Mielcu i Rzeszowie, fabryka amunicji artyleryjskiej i zapalników w Kraśniku, Fabryka Obrabiarek H. Cegielskiego w Rzeszowie, Fabryka Gum Jezdnych w Dębicy, wytwórnia tworzyw sztucznych i materiałów wybuchowych w Pustkowie. Rozbudowywano także poprzednio utworzone zakłady, takie jak Fabryka Związków Azotowych w Mościcach, Państwowa Wytwórnia Prochu Pionki oraz Państwowa Fabryka Broni w Radomiu.

COP wciąż żywy

Co zostało po COP-ie? Większość zakładów funkcjonuje do tej pory w podobnych branżach, tak jak zostały utworzone. Część zakładów już nie istnieje. – Przykładem jest mało znana inwestycja budowy w Puławach fabryki żelatyny „Bacutil”. W prasie i w publikacjach naukowych powtarza się wielokrotnie że COP stworzył ponad 100 tysięcy miejsc pracy, natomiast dla niektórych jest to kwestia problematyczna. Z moich badań na podstawie statystyki ubezpieczeń społecznych wynika, że w przypadku COP-u ubezpieczonych na wypadek choroby w 1936 roku było niespełna 190 tysięcy, a w 1939 aż 285 tysięcy. Widzimy więc ten wielki potencjał, jeżeli chodzi o rozwój zatrudnienia – wylicza pracownik muzeum w Stalowej Woli.

Do miast leżących w obrębie COP-u sprowadziło się bardzo wiele osób. Liczba mieszkańców zwiększała się o kilkadziesiąt procent na przestrzeni trzech lat – na przykład w Mielcu. Dzisiaj tendencja na tym terenie jest raczej odwrotna. Gwałtowny rozwój Centralnego Okręgu Przemysłowego przerwała wojna. Smutą kartą historii jest fakt, że w czasie okupacji Niemcy zajęli okręg i wykorzystali jego potencjał przeciwko Polsce. Tuż przed końcem wojny wiele fabryk zostało rozmontowanych, a linie produkcyjne wywieziono w głąb Niemiec. Historia obeszła się z wielkim projektem niełaskawie. Dzisiaj można jedynie dywagować, jak jego losy potoczyłyby się dalej. Z różnych źródeł wynika, że przed wojną projekt był bardzo mocno wykorzystywany propagandowo.

Rozliczenie

Ostateczny bilans programu budowy Centralnego Okręgu Przemysłowego wymyka się jednoznacznej ocenie. – Niektórzy skupiają się na tym, że Polacy stworzyli przemysł, a Niemcy go potem podczas wojny wykorzystywali. Ale zauważmy, że po wojnie działalność wielu z tych zakładów była – a nawet dzisiaj jest – kontynuowana. W przeciwnym razie musielibyśmy kupować sprzęt zbrojeniowy, płacić za jego serwisowanie, na rynek nie trafiałoby też wiele z produkowanych w tych miejscach wyrobów. Dlatego uważam, że budowa przemysłu w tej części Polski była dobrym ruchem. I nie chodzi tylko o tzw. zbrojeniówkę, lecz również o zaczątki elektryfikacji kraju. W COP-ie powstała zaplanowana z rozmachem sieć elektrowni i linii przesyłających energię elektryczną – podsumowuje Wojciech Chudzik.

Już niedługo ta część historii otrzyma swoje specjalne miejsce. W Stalowej Woli powstaje muzeum poświęcone dziejom COP. Wszystko zaczęło się w 2007 od zorganizowania wystawy w budynku po dawnych warsztatach przy Zespole Szkół nr 1 im. gen. W. Sikorskiego w Stalowej Woli, która cieszyła się ogromną popularnością. W związku z tym podjęto decyzję o utworzeniu tam muzeum. Otwarcie planowane jest pod koniec 2021 roku. Stalowa Wola, Zakłady Południowe i elektrownia węglowa były największymi projektami inwestycyjnym, jeśli chodzi o COP. – Tworzymy miejsce, w którym będzie można uczestniczyć w wydarzeniach edukacyjnych, ale skupiamy się jednocześnie na tym, by chronić dziedzictwo przemysłowe, które przez ostatnie lata było zaniedbywane. Ciągle prowadzimy poszukiwania eksponatów i źródeł, żeby nic cennego nie trafiło na śmietnik historii – zaznacza W. Chudzik. Pracownicy muzeum zachęcają do kontaktu osoby, które mają coś wspólnego z historią COP i chciałyby się podzielić swoimi pamiątkami lub pomóc w tworzeniu tego miejsca. •

Partnerem publikacji jest

Sen o potędze

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama