Nowy numer 24/2021 Archiwum

Kandydat nie do odrzucenia

– Zrobię, cokolwiek będzie trzeba, żeby ratować euro – zapowiadał Mario Draghi, obejmując fotel prezesa Europejskiego Banku Centralnego. Jako premier będzie miał to samo zadanie.

Mario Draghi jest uosobieniem wszystkiego tego, przeciw czemu Włosi protestowali w czasie kryzysu sprzed dekady. Mimo to dziś poparcie dla jego rządu zadeklarowały niemal wszystkie siły polityczne. Nie tylko lewicowa Partia Demokratyczna, której członkiem jest były premier Matteo Renzi, i bardziej konserwatywna Forza Italia Silvio Berlusconiego, ale też populistyczny lewicowy Ruch Pięciu Gwiazd oraz Liga Matteo Salviniego. Ta ostatnia jest wprawdzie niechętna Unii Europejskiej, a jej szef nazywał euro „walutą błędną, walutą głodu i bezrobocia”. Mimo to ugrupowanie zamierza zagłosować za rządem człowieka, który osobiście naciskał na reformy we Włoszech po to, by ratować wspólną walutę, która nie przyniosła krajowi dobrobytu.

„Wyprzedałby kraj”

Nazwisko Draghiego jako ewentualnego premiera pojawiało się w prasowych spekulacjach już w 2008 r. Przeciwko takiej nominacji mocno protestował były prezydent kraju Francesco Cossiga. „Draghi wyprzedałby Włochy” – mówił Cossiga. Co miał na myśli?

W czerwcu 1992 r. w porcie w Civitavecchia niedaleko Rzymu zacumował jacht Britannia będący własnością królowej Elżbiety. Na jego pokładzie znajdowali się przedstawiciele londyńskiego świata bankowego, w tym grupy zwanej British Invisibles zajmującej się promowaniem brytyjskich usług finansowych w różnych krajach. Doszło do spotkania, w którym wzięli udział m.in. ważni włoscy bankierzy oraz szef koncernu paliwowego ENI. Obecny był również Mario Draghi, wówczas dyrektor w Ministerstwie Skarbu. Wygłosił on przemówienie chwalące zalety prywatyzacji państwowych firm. Stwierdził, że prywatyzacja jest nieunikniona, bo wymaga jej proces integracji europejskiej.

Draghi był dyrektorem w resorcie skarbu od 1991 r. do 2001 r. W ciągu tego czasu, jak podaje niemiecki dziennikarz śledczy Jürgen Roth, Włochy sprzedały 15 proc. majątku narodowego. Na giełdę trafiały przedsiębiorstwa z branży paliwowej i finansowej. Według niektórych wyliczeń państwo zarobiło na tym ponad 180 mld lirów, czyli równowartość ok. 35 mld zł. Wbrew zapowiedziom, pieniądze posłużyły raczej do ratowania budżetu – włoskie zadłużenie spadło w ciągu tych 10 lat ze 125 proc. do 115 proc. PKB – niż do stworzenia stabilnych podstaw gospodarki, co pokazały kolejne dekady. Zadowoleni mogli być za to specjaliści od consultingu. „Podczas każdej prywatyzacji sprzedający płaci doradcom inwestycyjnym honorarium, które wynosi zwykle 2–3 proc. wartości sprzedaży – pisał Jürgen Roth w książce „Cichy pucz”. – We Włoszech około 1 proc. z tej prowizji trafiało do banków inwestycyjnych, takich jak JP Morgan, Goldman Sachs, Morgan Stanley Credit Suisse First Boston, Merrill Lynch, które notabene nie wnosiły do całego przedsięwzięcia ani jednego dolara”.

Punkt widzenia i miejsce siedzenia

Zaraz po odejściu z Ministerstwa Skarbu Draghi trafił do zarządu banku Goldman Sachs. Nie dopatrzono się w tym konfliktu interesów, a w każdym razie Draghiemu z tego powodu nic się nie stało. Podobnie jak w 2011 r., kiedy był już prezesem Europejskiego Banku Centralnego. Jesienią tego roku EBC niespodziewanie obniżył stopy procentowe. Okazało się, że analitycy banku Morgan Stanley przewidzieli ten krok i dwa dni wcześniej dokonali operacji, dzięki którym po obniżce ich firma mogła zarobić setki milionów euro. Pracownikiem wysokiego szczebla w Morgan Stanley był wtedy Giacomo Draghi, syn prezesa EBC. Nikt nie wyciągnął konsekwencji wobec żadnego z panów Draghi. Mario nie ucierpiał też z powodu swojej przynależności do G30, grupy ekonomistów, której zarzuca się lobbowanie na rzecz wielkich banków. Draghi związał się z nią ok. 2005 r. i do dziś widnieje na stronie internetowej G30 jako aktywny członek.

Mario Draghi na ogół nie opowiada o swojej rodzinie publicznie. Dotychczas rzadko udzielał jakichkolwiek wywiadów. Wiadomo, że nie był pierwszym członkiem rodziny, który związał życie zawodowe z finansami. Jego ojciec pracował we włoskim banku centralnym. Mario urodził się w 1947 r. w Rzymie. Studiował ekonomię na uniwersytecie La Sapienza, a później w Massachusetts. Wśród jego wykładowców były takie tuzy ekonomii jak Franco Modigliani czy noblista Robert Solow. W młodości kojarzony był z keynesizmem, czyli szkołą popierającą państwowe interwencje w rynek. W latach prywatyzacji posługiwał się raczej argumentami przeciwnej jej szkoły chicagowskiej.

Draghi już w latach 80. został doradcą ministra skarbu. Z jego gabinetu na 6 lat przeszedł do Banku Światowego, po czym wrócił do resortu.

Publiczne i prywatne

Draghi pracował w Goldman Sachs do 2005 r. Z tym okresem także wiążą się kontrowersje. Bank pomagał Grecji poprawiać wyniki finansowe po to, by kraj spełnił warunki przystąpienia do strefy euro. Draghi zapewniał, że nie ma z tym nic wspólnego, bo działo się to przed jego przejściem do Goldmana. W 2005 r. włoski ekonomista wrócił z prywatnego banku do instytucji publicznych. Objął kierownictwo w Banku Włoskim, odpowiedniku polskiego NBP. Plotki o mianowaniu go premierem w 2008 r. nie potwierdziły się. Był to gorący czas. Światowy kryzys gospodarczy uderzył w zadłużone Włochy. Komisja Europejska wspólnie z EBC i Międzynarodowym Funduszem Walutowym naciskały na niewygodne reformy. Włosi denerwowali się, że w rzeczywistości chodzi o ratowanie działających w ich kraju niemieckich i francuskich banków.

W 2011 r. premierem Włoch został Mario Monti, który podobnie jak Draghi był w przeszłości związany z Goldman Sachs, a oprócz tego należał do liderów Bilderbergu, grupy przedstawicieli elit polityczno-ekonomicznych spotykającej się na zamkniętych zjazdach (Draghi brał udział w takim wydarzeniu w 2009 r.). Także w 2011 r. Draghi został mianowany prezesem EBC. Zanim objął obowiązki, razem z ustępującym prezesem Jeanem Claudem Trichetem wystosował list do władz w Rzymie, by przeprowadziły szeroką prywatyzację, zliberalizowały usługi publiczne i wprowadziły przepisy ułatwiające przedsiębiorcom obniżanie pensji swoich pracowników. Jedną ze zmian, jakie faktycznie wprowadzono w 2011 r., było prawo, zgodnie z którym włoski budżet musi być w określonym terminie przedstawiony do akceptacji Komisji Europejskiej, a jeśli tak się nie stanie, automatycznie podniosą się niektóre podatki.

Ciało obce

Jako prezes EBC Draghi nie miał dobrej prasy w Niemczech. Nad Szprewą nie wzbudzało zachwytu to, że europejski bank skupuje długi krajów pogrążonych w kryzysie i drukuje w tym celu pieniądze. Mario Draghi zamierzał jednak za wszelką cenę ratować wspólną walutę.

Draghi zakończył kadencję pod koniec 2019 r. Teraz wraca z emerytury. W dotkniętym pandemią kraju niemal wszystkie liczące się ugrupowania poparły kandydaturę człowieka, który formalnie nie ma politycznego zaplecza. Niechętna jest tylko Giorgia Meloni, szefowa ugrupowania Bracia Włosi. Ta sama, która chłodno przyjęła unijny pakiet antykryzysowy, obawiając się, że pieniądze i tak trafią do zagranicznych banków, a krajowe władze staną się jeszcze bardziej zależne od tych unijnych. W przypadku kandydatury Draghiego motywacje Giorgii Meloni są zapewne podobne.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jakub Jałowiczor

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwent nauk politycznych na Uniwersytecie Warszawskim. Zaczynał w radiu „Kampus”. Współpracował m.in. z dziennikiem „Polska”, „Tygodnikiem Solidarność”, „Gazetą Polską”, „Gazetą Polską Codziennie”, „Niedzielą”, portalem Fronda.pl. Publikował też w „Rzeczpospolitej” i „Magazynie Fantastycznym” oraz przeprowadzał wywiady dla portalu wideo „Gazety Polskiej”. Autor książki „Rzecznicy”. Jego obszar specjalizacji to sprawy społeczno-polityczne, bezpieczeństwo, nie stroni od tematyki zagranicznej.
Kontakt:
jakub.jalowiczor@gosc.pl
Więcej artykułów Jakuba Jałowiczora

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także